Wiadomości

Skandal w Medjugorje. Polskiemu pielgrzymowi grozi 5 lat więzienia

Dawny bohater chrześcijańskiej społeczności stanął przed sądem w Sarajewie po dewastacji miejsc kultu w Medjugorje. 31-latkowi grozi wieloletnie więzienie.
Skandal w Medjugorje. Polskiemu pielgrzymowi grozi 5 lat więzienia

Przed sądem w Sarajewie ważą się losy 31-letniego obywatela Polski, który dopuścił się aktów wandalizmu w słynnym miejscu kultu maryjnego w Bośni i Hercegowinie. Mężczyzna, wykazujący bierną postawę wobec własnego losu, wprost zadeklarował śledczym brak skruchy za swoje czyny.

Dewastacja i podpalenie na Górze Objawień

Do bulwersujących zdarzeń doszło pod koniec lipca. Polak pojawił się w Medjugorje, gdzie zaatakował obiekty sakralne. Z ustaleń prokuratury wynika, że sprawca:

  • oblał figurę Matki Bożej czarną farbą,
  • umieścił na pomniku napis „Diabeł w spódnicy”,
  • wzniecił pożar przy ołtarzu polowym obok Kościoła Św. Jakuba.

Mężczyzna nie podjął próby ucieczki z kraju i został ujęty w sąsiedniej miejscowości Cerno. W trakcie przesłuchania oświadczył, że uważa objawienia za oszustwo i bez wahania powtórzyłby swoje działanie.

Od 1350 km pieszej pielgrzymki do kryzysu

Wydarzenia z Bośni i Hercegowiny wywołały ogromny szok, ponieważ jeszcze dekadę temu 31-latek był postrzegany jako wzór żarliwej wiary. Wówczas zasłynął pokonaniem pieszo trasy około 1350 kilometrów z Warszawy do Medjugorje. Jego wyczyn śledziło w mediach społecznościowych ponad 25 tysięcy osób.

Sądowe konsekwencje i stanowisko obrony

Za uszkodzenie obiektów sakralnych oraz sprowadzenie zagrożenia publicznego Kodeks karny Bośni i Hercegowiny przewiduje karę od 6 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Podczas posiedzenia prokuratura domagała się wydłużenia tymczasowego aresztu, obawiając się ucieczki podejrzanego.

Inny punkt widzenia zaprezentowała obrończyni Polaka:

Mój klient nie jest niebezpieczny, lecz pogubiony. Gdyby chciał uciec, zrobiłby to zaraz po popełnieniu przestępstwa.

W trakcie rozprawy mężczyzna wyznał, że jest mu obojętne, co się z nim stanie. Według relacji lokalnych mediów 31-latek przeszedł w sądzie załamanie nerwowe, a decyzja dotycząca środka zapobiegawczego została odłożona w czasie.