Kreml po raz kolejny demonstruje swoje możliwości wojskowe, jednak wokół najnowszych ćwiczeń narasta sporo wątpliwości. Rosyjski resort obrony obwieścił sukces testu z udziałem broni strategicznej, ale odmówił podania kluczowych informacji. Cała operacja opiera się obecnie wyłącznie na rządowych komunikatach.
Brak niezależnej weryfikacji i utajnione dane
Najbardziej zastanawiającym elementem niedawnego sprawdzianu jest duża dyskrecja ze strony Moskwy. Przedstawiciele armii nie podali do wiadomości publicznej, jaki konkretnie typ rakiety brał udział w operacji. Parametry techniczne oraz dokładna specyfikacja nowoczesnego kompleksu bojowego pozostały utajnione.
Wszystkie informacje o przebiegu testu pochodzą bezpośrednio od organów rządowych Federacji Rosyjskiej, w tym od agencji RIA Novosti. Międzynarodowi obserwatorzy nie mieli możliwości niezależnego zweryfikowania, czy próba rzeczywiście przebiegła zgodnie z zapowiedziami.
Przerzut wyrzutni i cel na Dalekim Wschodzie
Z udostępnionych relacji wynika, że głównym wykonawcą zadań były Strategiczne Wojska Rakietowe. Rosyjscy żołnierze przeprowadzili procedurę sprawdzającą sprawność bojową w warunkach polowych.
Operacja składała się z kilku kluczowych etapów:
- skrytego transportu mobilnej wyrzutni w nieujawniony rejon,
- sprawnego przygotowania pozycji bojowej i procedury startu,
- natychmiastowego odpalenia pocisku.
Według zapewnień Moskwy głowice bojowe pokonały wyznaczony dystans i uderzyły w cel na terenie poligonu Kura, znajdującego się na półwyspie Kamczatka.
Oficjalny cel: testy w locie
Deklarowanym powodem przeprowadzenia próby była weryfikacja specyfikacji technicznej oraz sprawdzenie zachowania w locie nowego uzbrojenia.
Strona rosyjska twierdzi, że założenia ćwiczeń zostały zrealizowane w stu procentach, co ma potwierdzać wysoką gotowość tamtejszych sił strategicznych. Z powodu braku zewnętrznej kontroli rzeczywista skuteczność próby pozostaje jednak znana jedynie sztabowcom z Moskwy.