Zajęcie całego Donbasu nie przypieczętuje końca działań wojennych za naszą wschodnią granicą. Z ustaleń niemieckich ekspertów wojskowych, zaprezentowanych na łamach dziennika „Die Welt”, wynika jednoznacznie, że Moskwa traktuje ten rejon jedynie jako stację przesiadkową do pełnego podporządkowania sobie sąsiedniego państwa.
Kolejne cele na mapie rosyjskich roszczeń
Choć brak pełnej kontroli nad Donbasem blokuje obecnie ze strony Rosji możliwość podjęcia poważnych negocjacji pokojowych, apetyt polityczny Kremla sięga znacznie dalej. Analizy wskazują, że nadrzędnym dążeniem agresora pozostaje wciągnięcie całej Ukrainy we własną strefę wpływów.
Ekspert wojskowy Franz-Stefan Gadi wskazuje, że opanowanie wschodu jest wyłącznie etapem przejściowym. Według informacji ukraińskich służb wywiadowczych, dowództwo w Moskwie opracowało już wstępne plany operacyjne skierowane przeciwko kolejnym kluczowym ośrodkom:
- Mikołajowowi,
- Chersoniowi,
- Odessie.
Tego rodzaju dążenia stanowią bezpośrednią kontynuację decyzji z jesieni 2022 roku. Wówczas to strona rosyjska formalnie ogłosiła przyłączenie czterech obwodów – donieckiego, ługańskiego, zaporoskiego oraz chersońskiego – mimo brakw faktycznego opanowania tych terytoriów.
Ogromny koszt ludzki i ryzyko nowej mobilizacji
Dążenie do realizacji tak szeroko zakrojonych zamierzeń wiąże się z ogromnymi kosztami po stronie najeźdźców. Dane przytoczone przez niemiecką prasę obrazują skala wyniszczenia rosyjskich zasobów osobowych od początku pełnoskalowej agresji.
Dotychczasowe łączny bilans strat Rosji szacowany jest na około 1,4 miliona żołnierzy. Wśród nich znajduje się blisko 450 tysięcy poległych oraz niemal milion rannych.
Ewentualne szturmy na duże miasta położone na wschodzie Ukrainy kosztować będą agresora kolejne dziesiątki tysięcy ofiar. W konsekwencji tak wysoki poziom strat może zmusić władze na Kremlu do sięgnięcia po rozwiązanie w postaci częściowej lub powszechnej mobilizacji.
Kramatorsk i Słowiańsk na pierwszej linii zagrożenia
Na ten moment pod kontrolą Kijowa znajduje się niespełna jedna piąta obszaru obwodu donieckiego. W ocenie analityków kluczowe nie jest już pytanie o samą próbę zajęcia pozostałych ziem przez Rosję, lecz o ramy czasowe tego procesu – pełne opanowanie regionu prognozowane jest nawet na 2027 rok.
Sytuacja na froncie może jednak ulec dynamicznemu pogorszeniu znacznie wcześniej. Pierwsze groźne manewry i nadejście wojsk rosyjskich w rejon obrzeży Kramatorska oraz Słowiańska są prawdopodobne na przełomie obecnego i przyszłego roku. Kluczowym czynnikiem będzie tu postawa Kijowa i to, czy zdecyduje się on na skierowanie w ten rejon dodatkowych sił wsparcia.