Biurokratyczny mur na drodze do identyfikacji
Zrozpaczone rodziny poszukujące informacji o swoich bliskich natrafiają na bariery nie do przebycia. Rygorystyczne przepisy wjazdowe uniemożliwiają mieszkańcom Maroka legalne przybycie do hiszpańskiej enklawy w celu przekazania materiału genetycznego do badań.
Wobec braku możliwości bezpośredniego kontaktu, krewni masowo publikują apele w mediach społecznościowych. Do tej pory spośród odnalezionych ciał udało się zidentyfikować zaledwie 6 osób. Głównym narzędziem w rękach śledczych pozostaje analiza odcisków linii papilarnych oraz testy DNA.
Numery zamiast nazwisk na cmentarzu w Ceucie
Na lokalnej nekropolii muzułmańskiej trwają masowe pochówki. Ciała zmarłych są składane w ziemi według tradycyjnych reguł religijnych, ze skierowaniem w stronę Mekki.
Ze względu na brak danych osobowych, poszczególne mogiły zostają oznaczone wyłącznie numerami. Taka procedura ma w przyszłości umożliwić ewentualną ekshumację i przekazanie szczątków rodzinom.
Zarządzający obiektem przewidują, że w najbliższym czasie spocznie tam około 70 kolejnych zmarłych. Ceremonie odbywają się w tempie od 10 do 12 pogrzebów każdego dnia.
Dramat 30 lipca i paraliż hiszpańskiej enklawy
Masowe zdarzenie z końcówki lipca całkowicie przeciążyło lokalne służby i infrastrukturę. Szacuje się, że w desperackiej próbie dostania się na terytorium Unii Europejskiej wzięło udział aż 72 tysiące ludzi, z których znaczna część próbowała przebyć drogę morską wpław.
Bilans tragicznego szturmu wynosi:
- 82 zmarłych znalezionych po stronie hiszpańskiej,
- 14 zgonów odnotowanych na terytorium Maroka.
Obecnie na terenie Ceuty przebywa od pięciu do ośmiu tysięcy przybyszy. Miejscowe władze nie są w stanie zapewnić wszystkim godziwych warunków bytowych, co skłoniło Hiszpanię i Maroko do drastycznego uszczelnienia infrastruktury granicznej.