Nuklearny spór w obozie władzy. Szef MON musiał prostować wypowiedź zastępcy
Debata na temat udziału Polski w sojuszniczym odstraszaniu nuklearnym przybrała na sile po niedawnych wydarzeniach w Brukseli. Aby uspokoić sytuację i zniwelować powstałe zamieszanie komunikacyjne, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz musiał publicznie zabrać głos. Szef MON zapewnił, że Warszawa nie rezygnuje z aspiracji i nadal dąży do uczestnictwa w programie NATO Nuclear Sharing oraz uczestniczy w rozmowach o europejskiej tarczy nuklearnej.
Krytyka po deklaracji wiceministra w Brukseli
Szybka reakcja szefa resortu obrony była odpowiedzią na stanowcze oświadczenie wiceministra Pawła Zalewskiego złożone w Kwaterze Głównej NATO. Polityk zadeklarował wprost, że strona polska nie planuje rozmieszczania na swoim terytorium fizycznych ładunków jądrowych, nawet w ramach rozbudowy amerykańskiej obecności wojskowej.
Słowa te wywołały gwałtowną odpowiedź opozycji oraz środowiska prezydenckiego. Marcin Przydacz z Kancelarii Prezydenta określił to stanowisko jako absurdalne i sprzeczne z dotychczasową linią państwa, wskazując na straty w dyplomacji. Z kolei Radosław Fogiel ocenił wypowiedź jako szkodliwą dla bezpieczeństwa kraju. W przestrzeni publicznej pojawiły się nawet żądania wyciągnięcia konsekwencji służbowych wobec wiceministra.
Równie surowi w ocenach okazali się wojskowi i analitycy obronności:
- Gen. Stanisław Koziej skomentował na platformie X:
To niezrozumiały błąd strategiczny w dziedzinie odstraszania. Broni jądrowej nie musimy mieć u siebie, ale powinniśmy móc ją mieć i to właśnie ma wiedzieć Putin
- Gen. bryg. w st. spocz. Dariusz Wroński zaznaczył, że publiczne wykluczanie strategicznych opcji jest błędem w przypadku państwa leżącego na flance NATO.
- Sławomir Cenckiewicz podsumował krótko całe zdarzenie jako dramat i ogromny błąd.
Jak działa sojuszniczy parasol jądrowy?
Program NATO Nuclear Sharing stanowi filar odstraszania Sojuszu Północnoatlantyckiego. Umożliwia on państwom członkowskim nieposiadającym własnego arsenału atomowego współudział w planowaniu strategicznym oraz przenoszeniu ładunków należących do Stanów Zjednoczonych.
Warto pamiętać o kluczowych zasobach i zasadach funkcjonowania tego mechanizmu:
- Uczestnicy: Amerykańskie ładunki stacjonują obecnie w pięciu krajach (Niemcy, Włochy, Holandia, Belgia, Turcja).
- Arsenał: W Europie znajduje się około 100 grawitacyjnych bomb z rodziny B61, które są sukcesywnie modernizowane do wariantu B61-12 wraz z dostawami myśliwców F-35A.
- Kontrola: W czasie pokoju broń pozostaje pod pełną kontrolą USA. Ewentualne użycie wymaga zgody Grupy Planowania Nuklearnego NATO, prezydenta Stanów Zjednoczonych oraz kraju goszczącego.