Lekcja historii według polskiego MSZ
Deklaracje płynące ze stolicy Rosji należy traktować z ogromnym dystansem. Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski we wpisie opublikowanym w serwisie X jednoznacznie zasugerował, że zachodnie państwa nie mogą ulegać złudzeniom. Przypomniał przy tym wcześniejsze zapewnienia Władimira Putina, który przed zbrojną napaścią na Ukrainę również przekonywał stronę amerykańską o braku agresywnych zamiarów.
W ocenie polskiego ministra obecne doniesienia o rzekomych obietnicach nieprowokowania Sojuszu Północnoatlantyckiego powinny być sygnałem do działania. Sikorski sformułował jasny postulat: partnerzy z Zachodu muszą znacząco przyspieszyć procesy związane z budowaniem zdolności obronnych.
Sprzeczne wersje amerykańskich mediów
Sam przebieg niejawnego wyjazdu dyrektora CIA Johna Ratcliffe'a do stolicy Rosji wywołuje liczne spekulacje. Komentarze w prasie za oceanem różnią się co do zasadniczego celu tej misji:
- „New York Times” sugeruje, że szef amerykańskiego wywiadu przedstawił gospodarzom pesymistyczny bilans działań wojennych na Ukrainie, skłaniając ich do rozejmu.
- „Wall Street Journal” oraz Politico stoją na stanowisku, iż kluczowym elementem było przekazanie stanowczego ostrzeżenia przed ewentualną agresją uderzającą w kraje bałtyckie.
Stanowisko Białego Domu i kontekst historyczny
Głos w sprawie zabrał również Donald Trump. Choć prezydent USA uciął pytania o szczegóły dyplomatycznych kuluarów, stanowczo zadeklarował publicznie, że ze strony Moskwy nie grozi żaden atak na członków NATO.
Bezpośrednie wizyty szefów amerykańskich służb na terenie Rosji należą do wydarzeń wybitnie unikalnych. Poprzedni tego typu przypadek miał miejsce w listopadzie 2021 roku, kiedy William Burns starał się osobiście odwieść Kreml od decyzji o rozpoczęciu inwazji na ukraińskie terytorium.