Afera wokół finansowego wsparcia dla przedsiębiorstw poszkodowanych w powodzi z 2024 roku nabiera tempa. Pod lupą służb znalazły się miliony złotych przekazane podmiotom, które w rzeczywistości nie poniosły żadnych szkód żywiołowych.
Lokalne powiązania i czystki w regionalnej agencji
Sygnał do powszechnej kontroli dały ustalenia dziennikarzy Wirtualnej Polski. Dotyczyły one trzech podmiotów gospodarczych z Dziwiszowa niedaleko Jeleniej Góry. Zestawienie faktów wykazało, że na ich konta trafiła łączna kwota 4,5 miliona złotych, mimo braku jakichkolwiek zniszczeń powodziowych potwierdzonych przez niezależne ekspertyzy.
Wątek ten doprowadził do trzęsienia ziemi w Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Wspomniane firmy powiązano z otoczeniem Anny Konieczyńskiej, działaczki Koalicji Obywatelskiej pełniącej od lutego 2025 roku funkcję wiceprezes KARR. Skutkiem ujawnienia nieprawidłowości było natychmiastowe odwołanie Konieczyńskiej, prezesa Huberta Papaja oraz całej rady nadzorczej spółki.
Setki sprawdzonych wniosków i pierwsze zatrzymania
Weryfikacją podejrzanych rekompensat od 29 kwietnia zajmuje się Centralne Biuro Antykorupcyjne. Agenci poddali szczegółowej analizie około 900 aplikacji o wsparcie finansowe.
- Wytypowano grupę 50 wniosków budzących wyjątkowo duże wątpliwości śledczych.
- Zabezpieczono materiał dowodowy podczas przeszukań w siedzibach kilku instytucji.
- W środę rozpoczęto pierwsze zatrzymania i przesłuchania osób podejrzanych o próby oszustwa.
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, Jacek Dobrzyński, jednoznacznie ocenił postawę osób próbujących wyłudzić wsparcie:
„Okazało się, że są cwaniacy, osoby, które kombinują jak na powodzi zarobić, mimo że nie poniosły żadnej szkody. Te osoby są podejrzane o bardzo poważne przestępstwo oszustwa i wyłudzenie środków im nienależnych”
Polityczny spór o kompetencje organów ścigania
Sprawa wywołała również reakcję polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy publicznie zarzucili polskim służbom bezczynność i twierdzili, że postępowanie ruszyło dopiero dzięki interwencji Prokuratury Europejskiej. Do tych zarzutów ostro odniósł się rzecznik służb specjalnych.
Dobrzyński kategorycznie odrzucił krytykę opozycji, tłumacząc podział zadań między instytucjami i wskazując, że udział unijnego organu wynika wprost z charakteru dystrybuowanych funduszy:
„Dzisiaj od rana słyszę, jak niektóre politycy Prawa i Sprawiedliwości wyciągnęli swoje trąby jerychońskie i trąbią, że CBA nic nie robi, że prokuratura polska nic nie robi, że dopiero Prokuratura Europejska tym się zajęła i śledztwo ruszyło. Nie jest to prawda. Tym nieukom i tumanom chcę powiedzieć, że naturalne jest, że jeśli są przydzielane środki pochodzące z Unii Europejskiej i są nieprawidłowości, to zajmuje się tym tylko i wyłącznie Prokuratura Europejska”
Służby podkreślają, że prowadzona sprawa ma charakter rozwojowy i w najbliższym czasie planowane są kolejne zatrzymania.