Polska

Głowice atomowe w Polsce? Burza po słowach wiceszefa MON

Kategoryczna deklaracja Pawła Zalewskiego wywołała spór o strategię odstraszania Polski. Wojskowi i opozycja mówią o błędzie strategicznym, a szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz musiał prostować stanowisko rządu.
Głowice atomowe w Polsce? Burza po słowach wiceszefa MON

Dyskusja o potencjalnym rozlokowaniu broni jądrowej na terytorium Polski ponownie rozgrzała rodzimą scenę polityczną oraz środowisko obronne. Powodem stała się jednoznaczna deklaracja wiceministra obrony narodowej złożona w Kwaterze Głównej NATO, która zdaniem wielu ekspertów niepotrzebnie ogranicza pole manewru dyplomatycznego Warszawy.

Fala krytyki ze strony ekspertów i dowódców

Publiczne odrzucenie możliwości stacjonowania ładunków atomowych spotkało się z natychmiastowym sprzeciwem ze strony doświadczonych wojskowych. Analitycy wskazują, że w obecnej sytuacji geostrategicznej państwo leżące na wschodniej flance Sojuszu nie powinno samorzutnie wyzbywać się kart przetargowych.

To niezrozumiały błąd strategiczny w dziedzinie odstraszania. Broni jądrowej nie musimy mieć u siebie, ale powinniśmy móc ją mieć i to właśnie ma wiedzieć Putin

W podobnym tonie wypowiedział się gen. bryg. w st. spocz. Dariusz Wroński, akcentując, że problemem jest kategoryczne zamykanie opcji strategicznych dla państwa frontowego na forum publicznym. Z kolei Sławomir Cenckiewicz określił całe zdarzenie jako dramat i ogromne potknięcie.

Opozycja domaga się konsekwencji personalnych

Wystąpienie Pawła Zalewskiego wywołało również ostrą reakcję w Pałacu Prezydenckim oraz w szeregach Prawa i Sprawiedliwości. Marcin Przydacz, stojący na czele prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, uznał to stanowisko za sprzeczne z dotychczasową linią państwa, budowaną wspólnie przez prezydenta, Sejm i rząd.

Z kolei Radosław Fogiel ocenił wypowiedź wiceszefa resortu obrony jako działanie szkodliwe dla bezpieczeństwa narodowego. W efekcie przedstawiciele opozycji zasugerowali, że premier Donald Tusk wraz z szefem MON powinni rozważyć zdymisjonowanie wiceministra.

Szef resortu obrony gasi pożar

Aby złagodzić narastające kontrowersje i sprecyzować oficjalne intencje rządu, do sprawy odniósł się minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Zapewnił on w mediach społecznościowych, że Polska nie rezygnuje ze starań o udział w sojuszniczym systemie odstraszania i wciąż bierze udział w rozmowach dotyczących europejskiej osłony nuklearnej.

Jak działa program NATO Nuclear Sharing?

Konstrukcja ta stanowi kluczowy element doktryny obronnej Sojuszu Północnoatlantyckiego. Umożliwia ona państwom nieposiadającym własnego arsenału atomowego czynne uczestnictwo w planowaniu operacyjnym oraz gotowość do transportu amerykańskich ładunków.

Kluczowe założenia systemu:

  • Lokalizacja: Bazy z ładunkami znajdują się na terenie pięciu państw: Niemiec, Włoch, Holandii, Belgii oraz Turcji.
  • Arsenał: W Europie rozmieszczonych jest około 100 amerykańskich bomb grawitacyjnych z rodziny B61.
  • Procedury: W czasie pokoju broń spoczywa pod wyłączną kontrolą USA. Ewentualne użycie wymaga zgody Grupy Planowania Nuklearnego NATO, prezydenta Stanów Zjednoczonych oraz władz państwa gospodarza.
  • Modernizacja: W partnerstwie trwa proces wdrążania nowoczesnych wariantów bomb B61-12 oraz przystosowanych do ich przenoszenia myśliwców F-35A.