Społeczeństwo

Wojna na archiwalne zdjęcia. Jak sprawa Zondacrypto poróżniła polityków

Zatrzymanie szefa PKOl w kontekście giełdy kryptowalutowej wywołało polityczną burzę w sieci. Donald Tusk i Andrzej Duda starli się na platformie X, wyciągając archiwalne kadry oraz dawne dokumenty.
Wojna na archiwalne zdjęcia. Jak sprawa Zondacrypto poróżniła polityków

Zamiast merytorycznej dyskusji o działaniach śledczych wokół giełdy kryptowalutowej, polską przestrzeń medialną zdominowała wymiana ciosów w serwisach społecznościowych. Akcja służb i zatrzymanie szefa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza stały się zarzewiem powrotu do dawnych sporów kadrowych i historycznych.

Archiwalne fotografie i tajny dokument z 2011 roku

Odpowiadając na zaczepki ze strony szefa rządu, były prezydent Andrzej Duda sięgnął po mocne akcenty z przeszłości. W swoich wpisach opublikował dawne ujęcie przedstawiające uśmiechniętego Donalda Tuska obok Władimira Putina, pytając z przekąsem o zachowanie czujności w licytowaniu się na stary materiał zdjęciowy.

Drugim elementem riposty był skan pisma z 17 października 2011 roku, sygnowanego przez gen. bryg. Janusza Noska, ówczesnego szefa SKW, a zaakceptowanego przez premierostwo. Pismo dotyczyło nawiązania współpracy z zagranicznymi służbami, w tym rosyjskimi czy chińskimi. Choć w dyskusji pojawiły się sugestie nawiązujące do tragedii smoleńskiej, z informacji medialnych wynika, że chodziło o procedury niezbędne do sprawnej i bezpiecznej ewakuacji polskich wojskowych z terenu Afganistanu.

Od kibicowskiego gestu do starcia w sieci

Początek tej fotograficznej bitwy wiązał się z wypowiedzią Karola Nawrockiego, który wypomniał szefowi rządu dawne zdjęcie w koszulce Lechia Gdańsk. Marka Zondacrypto była w owym czasie głównym sponsorem tego klubu piłkarskiego, co wykorzystano jako punkt wyjścia do dyskusji o nadzorze nad służbami.

W odpowiedzi Donald Tusk zamieścił na platformie X zdjęcie, na którym obok zatrzymanego szefa PKOl znaleźli się Andrzej Duda oraz Karol Nawrocki, co opatrzył prześmiewczym podpisem. Szybka eskalacja pokazała, jak wątki sportowe i biznesowe błyskawicznie zamieniają się w oręż polityczny.