Konflikty międzynarodowe

Rosyjskie okręty na Bałtyku. Za pokazem siły stoi słabość Kremla?

Pojawienie się ciężkich jednostek z Północy na Bałtyku oraz groźby Władimira Putina pod adresem państw Zachodu wywołały niepokój. Eksperci wskazują jednak, że te manewry ujawniają słabość rosyjskiej floty.
Rosyjskie okręty na Bałtyku. Za pokazem siły stoi słabość Kremla?

Zapowiedzi odwetu ze strony Moskwy na unijne obostrzenia zbiegły się z obecnością ciężkich jednostek wojennych niedaleko wybrzeży Polski, Danii oraz Niemiec. Choć ruchy te mają w założeniu wywrzeć presję na państwach NATO, analitycy dostrzegają w nich przede wszystkim deficyty zasobów wojskowych Rosji w samym rejonie Morza Bałtyckiego.

Groźby pod adresem państw Zachodu

Eskalacja napięcia wiąże się bezpośrednio z nowymi kroki prawnymi Unii Europejskiej przeciwko tzw. „flocie cieni”, służącej Moskwie do omijania międzynarodowych obostrzeń. Przepisy umożliwiające zajmowanie oraz sprzedaż majątku z zatrzymanych jednostek wywołały gwałtowną reakcję rosyjskiego przywódcy.

„Niedawno wymyślili, że będzie można przejmować nasze statki i sprzedawać zagrabiony z nich majątek. Ma się rozumieć, to nic innego jak piractwo i rozbój. I jeśli zacznie to być realizowane w praktyce, będziemy zmuszeni odpowiedzieć tym samym” – oświadczył Putin.

Władimir Putin otwarcie zapowiedział traktowanie zachodnich jednostek handlowych w analogiczny sposób, co stanowi bezpośrednią zapowiedź działań odwetowych na wodach międzynarodowych.

Jednostki z Północy u granic regionu

Mimo ostrych deklaracji politycznych, w rejonie Bałtyku pojawiły się okręty, które nie należą do lokalnych sił stacjonujących na tym obszarze:

  • W lipcu odnotowano obecność niszczyciela Admirał Lewczenko.
  • W drugiej połowie sierpnia zarejestrowano nowoczesną fregatę rakietową Admirał Kasatonow.

Oba wojskowe kolosy przebyły długą trasę z portu w Siewieromorsku, należącego do dalekiej Floty Północnej. Sam czas potrzebny na rejs fregaty w okolice Danii pokazuje jednoznacznie, że cała operacja została zaplanowana jeszcze zanim przywódca Rosji ogłosił odwet na unijne decyzje.

Pozorna potęga czy dowód bezsilności?

Chociaż obecność tak znacznego uzbrojenia na pierwszy rzut oka przypomina prężenie muskułów, szczegółowa analiza odsłania spore problemy operacyjne Kremla. Zgromadzone na miejscu lokalne siły morskie są zbyt słabe, aby samodzielnie osłaniać transporty czy zabezpieczać interesy w rejonie.

Konieczność sprowadzania posiłków z odległych baz ujawnia faktyczny stan techniczny i organizacyjny rosyjskich jednostek bałtyckich. Działania, które miały budzić strach wśród sąsiadów, potwierdzają jedynie poważne ograniczenia defensywne i ofensywne Rosji na tym akwenie.