Konflikty międzynarodowe

Strach przed poborem na granicy z Gruzją. Rosja i Tbilisi podają sprzeczne dane

Paraliż na przejściu w Wierchnim Łarsie przypomina sytuację z 2022 roku. Podczas gdy Moskwa informuje o masowym odpływie obywateli, gruzińskie władze uspokajają i podają znacznie niższe liczby.
Strach przed poborem na granicy z Gruzją. Rosja i Tbilisi podają sprzeczne dane

Widmo kolejnej fali mobilizacji ponownie wywołuje niepokój wśród mieszkańców Federacji Rosyjskiej. Z informacji docierających z rejonu kaukaskiego wynika, że na punkcie kontrolnym Wierchnij Łars utworzyły się olbrzymie zatory. To jedyna lądowa droga łącząca Rosję z Gruzją, na której kierowcy muszę spędzać wielogodzinne oczekiwanie.

Wojna informacyjna czy masowy odpływ? Dwa punkty widzenia

Obserwatorzy zwracają uwagę na znaczące rozbieżności w oficjalnych komunikatach obu państw. Według rosyjskiej Federalnej Służby Celnej natężenie ruchu osiąga poziomy notowane podczas jesiennej mobilizacji w 2022 roku. Strona rosyjska deklaruje, że w dobę granicę przekroczyło ponad 20 tysięcy osób, a średnia z połowy sierpnia wynosiła ponad 19 tysięcy dziennie.

Zapewnieniom tym stanowczo przeczy gruzińskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Z danych opublikowanych przez Tbilisi wynika, że minionej doby odprawiono jedynie 7880 obywateli państw obcych. Gruzińskie służby zaapelowały o wstrzemięźliwość w powielaniu niepotwierdzonych doniesień.

Dramatyczne relacje z punktu odpraw w Wierchnim Łarsie

Niezależne kanały informacyjne, w tym Nexta oraz Ostorożno Nowosti, opisują paraliż komunikacyjny na dojeździe do granicy. Z relacji świadków wynika, że kolumny samochodów przesuwają się znikomo – zaledwie kilkadziesiąt metrów w ciągu godziny.

  • Rosyjskie służby celne zwiększyły liczbę personelu i wprowadziły dodatkowe zmiany.
  • Kierowcom zaleca się uwzględnienie gigantycznych opóźnień przy planowaniu trasy.

Co stoi za gwałtownym wzrostem ruchu?

Pojawiające się zatory zbiegają się w czasie z nasilającymi się doniesieniami o możliwym poborze do wojska, który miałby nastąpić po wrześniowych wyborach do Dumy Państwowej. Dziennikarze The Moscow Times wskazują na rosnącą liczbę przypadków zatrzymywania mężczyzn na ulicach i zmuszania ich do podpisania kontraktów z resortem obrony.

Mimo oficjalnych zapewnień Dmitrija Miedwiediewa, który nazwał pogłoski o mobilizacji „kłamliwą prowokacją”, pamięć o wydarzeniach z jesieni 2022 roku wywołuje wśród Rosjan silną panikę.