Bezpieczeństwo żeglugi cywilnej na Morzu Czarnym ponownie stanęło pod wielkim znakiem zapytania. W konsekwencji niebezpiecznych zdarzeń z udziałem statków powiązanych z tureckim kapitałem, władze w Ankarze przeszły do stanowczych działań dyplomatycznych.
Ostry protest MSZ w Ankarze
Przedstawiciel ukraińskiej dyplomacji został pilnie wezwany do tureckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Podczas oficjalnego spotkania przedstawiciele gospodarzy przekazali stanowcze zastrzeżenia oraz ostrzeżenia dotyczące naruszania bezpiecznej żeglugi.
Turecki resort położył szczególny nacisk na bezwzględny obowiązek ochrony:
- życia i zdrowia marynarzy,
- transportowanego mienia oraz flotylli handlowej,
- ekosystemu i środowiska naturalnego w rejonie akwenu.
Dwie jednostki w strefie zagrożenia
Zdecydowany ruch dyplomacji to efekty wypadków z ostatnich dni sierpnia. Do pierwszego incydentu doszło 26 sierpnia, gdy ucierpiał statek Lider Bordo Mavi, przebywający nieopodal rosyjskiego portu Tuapse.
Kolejny dramatyczny epizod rozegrał się dobę później. 27 sierpnia uderzono w jednostkę Lider Kocatepe. Statkiem tym kierowano misję ratunkową, mającą na celu udzielenie wsparcia uszkodzonej wcześniej pierwszej jednostce.
Rosnące ryzyko na szlakach handlowych
Od chwili wybuchu pełnoskalowego konfliktu zbrojnego między Rosją a Ukrainą, obszar Morza Czarnego pozostaje jednym z najbardziej niebezpiecznych rejonów dla międzynarodowego transportu.
blockquote>
Władze w Ankarze nieustannie kierują odezwy zarówno do Kijowa, jak i Moskwy, domagając się stworzenia skutecznych mechanizmów osłonowych dla komercyjnych statków poruszających się po tym kluczowym akwenie.