Polityka

Czy Rafał Trzaskowski straci fotel? Tysiące podpisów pod wnioskiem o referendum

Akcja „Stołeczna Operacja Referendalna” ogłosiła pierwsze wyniki zbiórki podpisów. Choć tempo jest wysokie, przed przeciwnikami prezydenta Warszawy jeszcze długa droga.
Czy Rafał Trzaskowski straci fotel? Tysiące podpisów pod wnioskiem o referendum

Referendalne progi: Wyzwanie większe niż zbiórka podpisów

Aby doprowadzić do oficjalnego głosowania nad dymisją włodarza stolicy, inicjatorzy muszą przekonać do swojego pomysłu ogromną rzeszę mieszkańców. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, pod wnioskiem musi podpisać się co najmniej 10 proc. osób uprawnionych do głosowania w Warszawie. W praktyce oznacza to konieczność zebrania około 132 tysięcy ważnych podpisów.

Samo zorganizowanie plebiscytu to jednak dopiero połowa sukcesu. Aby wynik był wiążący, do urn musiałoby pójść około 450 tysięcy warszawiaków. Próg ważności wynosi bowiem trzy piąte liczby wyborców, którzy wzięli udział w ostatnich wyborach samorządowych.

Wielka mobilizacja w stolicy: Pierwsze liczby

Mimo wysoko zawieszonej poprzeczki, komitet „Stołeczna Operacja Referendalna” notuje obiecujący start. Maciej Wilk, stojący na czele komitetu, poinformował, że w zaledwie siedem dni od rozpoczęcia akcji udało się zgromadzić 27,5 tysiąca podpisów. Zbiórka wystartowała 30 lipca, a jej finał zaplanowano na 28 września.

Organizatorzy podkreślają, że zainteresowanie inicjatywą nie słabnie, a struktury akcji są stale rozbudowywane. Obecnie działania opierają się na trzech filarach:

  • aktywności wolontariuszy w pomarańczowych barwach na ulicach miasta,
  • tworzeniu sieci stacjonarnych punktów, gdzie można zostawić swój głos,
  • możliwości przesyłania podpisanych kart drogą pocztową bezpośrednio do siedziby komitetu.

Logistyka i metody działania

Mieszkańcy, którzy chcą poprzeć wniosek, mogą pobrać odpowiednie formularze z sieci, wydrukować je i po zebraniu podpisów wśród znajomych czy rodziny, dostarczyć do organizatorów. Na ulicach Warszawy coraz częściej można spotkać osoby w charakterystycznych czapkach i kamizelkach, które ułatwiają dopełnienie formalności na miejscu.

„Zainteresowanie mieszkańców rośnie z każdym dniem, a struktury akcji dynamicznie się rozwijają” – wskazują przedstawiciele inicjatywy.

Lekcja z 2013 roku: Kiedy frekwencja decyduje o wszystkim

Obecna sytuacja przypomina wydarzenia sprzed ponad dekady. W październiku 2013 roku warszawiacy brali już udział w referendum dotyczącym odwołania ówczesnej prezydent, Hanny Gronkiewicz-Waltz. Choć lista zarzutów była długa – od problemów z komunikacją miejską po chaos w gospodarce odpadami – próba zakończyła się niepowodzeniem.

Główną przeszkodą okazała się wówczas frekwencja. Do urn poszło 25,66 proc. uprawnionych, co nie pozwoliło na przekroczenie wymaganego progu. To właśnie ten historyczny przykład pokazuje, że prawdziwym testem dla przeciwników Rafała Trzaskowskiego nie będzie sama zbiórka podpisów, ale mobilizacja mieszkańców w dniu ewentualnego głosowania.