Niespodziewany powrót dowódcy z zaświatów
Oficjalne komunikaty płynące z Kremla rzadko wywołują tak duże poruszenie w zachodnich redakcjach, jak ostatnia relacja z rozmowy Władimira Putina z pułkownikiem Abdulazizem Shikhabidovem. Zgodnie z doniesieniami agencji TASS, oficer stojący na czele 76. Gwardyjskiej Dywizji Powietrzno-Desantowej złożył raport dotyczący postępów w rejonie Pokrowska. Problem polega na tym, że ten sam człowiek od ponad roku figurował w mediach jako zmarły.
Informacje o zgonie Shikhabidova pojawiły się w 2023 roku i były kolportowane nie tylko przez niezależne źródła, ale również przez prokremlowskie portale, takie jak „Vechernyaya Moskva”. Fakt, że oficer nagle „ożył” w oficjalnym przekazie z sierpnia 2026 roku, rodzi pytania o rzetelność rosyjskich komunikatów oraz o to, co działo się z pułkownikiem przez ostatnie kilkanaście miesięcy.
Mroczny cień masakry w Buczy
Kontrowersje wokół osoby Shikhabidova mają głębsze dno niż tylko nieścisłości w dacie śmierci. Jego jednostka, 76. Dywizja, zapisała się na kartach historii wojny w sposób wyjątkowo brutalny. To właśnie żołnierze tej formacji stacjonowali w Buczy w pierwszej fazie inwazji, gdzie po ich wycofaniu odkryto ślady nieludzkiego traktowania cywilów.
- Odnalezienie masowych mogił w pobliżu lokalnych świątyń.
- Dowody na egzekucje osób z krępowanymi rękami.
- Liczne przypadki tortur i przemocy seksualnej wobec mieszkańców.
- Ponad 400 ofiar cywilnych pochowanych w wyzwolonym mieście.
Choć pułkownikowi nie udowodniono bezpośredniego wydawania rozkazów do mordowania cywilów, dowodzenie jednostką o takiej reputacji stawia go w centrum uwagi międzynarodowych obserwatorów dokumentujących zbrodnie wojenne.
Strategia ukrywania czy błąd systemu?
Eksperci analizujący tę sytuację wskazują na kilka możliwych scenariuszy. Jednym z nich jest celowa dezinformacja. Ogłoszenie śmierci dowódcy mogło służyć jako tarcza ochronna, mająca na celu wycofanie go z widoku publicznego i uniknięcie ewentualnej odpowiedzialności karnej przed trybunałami.
„Prezydent życzył dowódcy sukcesów, nazywając jego jednostkę legendarną, co przez wielu obserwatorów odczytywane jest jako policzek dla ofiar z Buczy.”
W samej rozmowie, która według źródeł miała miejsce na początku sierpnia, panował nadzwyczaj optymistyczny ton. Shikhabidov zapewniał o doskonałych nastrojach wśród swoich podkomendnych oraz o pewnym realizowaniu wyznaczonych celów militarnych. Dla wielu komentatorów to „zmartwychwstanie” jest dowodem na to, jak głęboko sięga rosyjska gra pozorów, w której fakty ustępują miejsca bieżącym potrzebom propagandy.