Pierwsze dwanaście miesięcy urzędowania Karola Nawrockiego stało się pretekstem do niezwykle ostrej recenzji, jaką wystawił mu Kazimierz Marcinkiewicz. Były szef rządu, goszcząc w programie Doroty Wysockiej-Schnepf na antenie TVP Info, nie szczędził głowie państwa słów krytyki, skupiając się zarówno na merytorycznym bilansie jego pracy, jak i osobistych spostrzeżeniach dotyczących jego kondycji.
Bilans prezydentury: „Zero i null”
Zdaniem Kazimierza Marcinkiewicza, miniony rok w wykonaniu obecnego prezydenta był czasem całkowicie zmarnowanym. Polityk wielokrotnie powtarzał, że nie dostrzega żadnych realnych sukcesów ani inicjatyw, które mogłyby świadczyć o aktywności Karola Nawrockiego.
W opinii gościa TVP Info, ostatnie 365 dni można podsumować następująco:
- Brak merytorycznych osiągnięć: Marcinkiewicz stwierdził kategorycznie, że prezydent nie dokonał w tym czasie niczego istotnego.
- Blokowanie ustaw: Według byłego premiera, polityka wet jest realizowana pod dyktando zewnętrznych wpływów.
- Symboliczne „zero”: W wypowiedziach polityka dominowało przekonanie o całkowitej jałowości obecnej kadencji.
„On nie zrobił w ciągu roku nic. Zero. Null. Niczego kompletnie. (...) Nie ma ani jednej rzeczy, którą by można wymienić” – ocenił Marcinkiewicz w trakcie rozmowy.
Szokujące porównania i zarzuty o „dawkowanie”
Największe kontrowersje wzbudził jednak wątek, w którym były premier odniósł się do sposobu bycia prezydenta. Marcinkiewicz przywołał wspomnienia z czasów swoich studiów we Wrocławiu, gdzie mieszkając w akademiku „Słowianka”, miał okazję obserwować osoby zmagające się z uzależnieniami.
Na tej podstawie sformułował szokującą tezę, sugerując, że Karol Nawrocki „ćpa”. Szybko jednak doprecyzował, że nie musi tu chodzić o substancje zakazane prawem, lecz o specyficzne uzależnienie od pewnych „dawek”, które prezydent ma przyjmować z dużą częstotliwością. Marcinkiewicz nie wyjaśnił jednak, co dokładnie miał na myśli, zasłaniając się dyskrecją.
Polityka zagraniczna i „akademie ku czci”
Krytyka objęła również aktywność międzynarodową głowy państwa. Marcinkiewicz zakwestionował sens i wagę relacji Nawrockiego z Donaldem Trumpem. Jego zdaniem częste podróże do Stanów Zjednoczonych to w rzeczywistości jedynie „wycieczki”, które nie przekładają się na realne wzmocnienie pozycji Polski, a służą jedynie celom wizerunkowym.
Były premier odniósł się także do niedawnych obchodów rocznicowych w Pałacu Prezydenckim. Zorganizowaną tam debatę publicystów nazwał prześmiewczo „akademią ku czci”, podważając przy tym wiarygodność i obiektywizm osób biorących w niej udział. Według niego wydarzenie to było jedynie formą budowania kultu wokół osoby prezydenta, a nie rzetelną dyskusją o stanie państwa.