Arabska część Bliskiego Wschodu stoi w obliczu widma ogromnych przeobrażeń geopolitycznych. Jak podaje dziennik „Washington Post”, w Waszyngtonie trwają zaawansowane analizy dotyczące drastycznej redukcji obecności wojskowej w rejonie Zatoki Perskiej po wygaszeniu starć z Iranem.
Obawy arabskich sojuszników i ryzyko próżni strategicznej
Ewentualna ewakuacja lub znaczne ograniczenie amerykańskiego kontyngentu wywołuje głęboki niepokój wśród władz państw arabskich. Przez dziesięciolecia ich stabilność i bezpieczeństwo opierały się na obietnicach ochrony ze strony Waszyngtonu.
W przypadku zredukowania amerykańskiego wsparcia, lokalne rządy będą musiały stawić czoła wyzwaniom obronnym we własnym zakresie. Niezależna ochrona przed potencjalną agresją ze strony Teheranu może okazać się niezwykle skomplikowana. Budowa własnego potencjału lub nawiązanie nowych sojuszy z globalnymi mocarstwami może zająć tym państwom od kilku miesięcy do nawet paru lat.
Ataki na instalacje wymuszają nową taktykę
Bezpośrednim powodem do dyskusji o rezygnacji z dotychczasowego modelu obecności stały się ostatnie uderzenia ze strony Iranu, w których ucierpiały kluczowe obiekty wojskowe Stanów Zjednoczonych. Zamiast odnawiać zniszczone bastiony w ich dawnej, gigantycznej skali, resort obrony dostrzega szansę na całkowitą zmianę podejścia.
Przedstawiciele Pentagonu wskazują, że odtwarzanie baz w tradycyjnej formie nie znajduje już uzasadnienia w obliczu współczesnych wyzwań militarnych.
Sztaby i analitycy badają opcje wycofania
Choć sekretarz obrony Pete Hegseth nie wydał jeszcze formalnego nakazu przeprowadzenia przeglądu sił, w strukturach amerykańskiej armii trwają już intensywne prace studyjne. W proces zaangażowane są trzy kluczowe podmioty:
- Biuro ds. polityki Pentagonu – odpowiedzialne za główne analizy strategiczne,
- Kolegium Połączonych Szefów Sztabów – oceniające kwestie operacyjne,
- Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) – nadzorujące bezpośrednio operacje na Bliskim Wschodzie.
Skala dotychczasowego zaangażowania Waszyngtonu
Obecny potencjał bojowy Amerykanów w tym zapalnym rejonie świata jest ogromny. Zazwyczaj CENTCOM dysponuje tam około 40 tysiącami żołnierzy, rozmieszczonymi w blisko 20 strategicznych punktach rozciągających się od Jordanii po Oman.
Najważniejsze bastiony obronne obejmują Bahrajn, gdzie stacjonuje potężna 5. Flota USA, a także Kuwejt oraz sąsiednie kraje Zatoki Perskiej, w których zgromadzono znaczne siły lądowe, lotnictwo i ciężki sprzęt.