Czy w kraju, gdzie uzbrojone bojówki dyktują warunki życia milionom mieszkańców, przeprowadzenie uczciwego głosowania jest w ogóle możliwe? Przed takim pytaniem stoją eksperci komentujący nadchodzące wybory parlamentarne i prezydenckie na Haiti, zaplanowane na 13 grudnia. Tymczasem rzeczywistość na miejscu wstrząsa opinią publiczną – miasteczko Kenscoff stało się areną kolejnego dramatycznego aktu przemocy.
Wybory w cieniu porażających statystyk
Planowana na koniec roku elekcja ma być pierwszym takim wydarzeniem od ponad dekady. Choć rejestracja wyborców trwa, analitycy cytowani przez agencję AP wątpią w możliwość bezpiecznego przeprowadzenia głosowania. Skala kryzysu jest ogromna:
- Bandy przestępcze kontrolują obecnie około 70% powierzchni stolicy państwa, Port-au-Prince.
- W pierwszej połowie bieżącego roku śmierć poniosło ponad 3,1 tys. ludzi, a niemal 1,2 tys. zostało rannych.
- Łącznie w 2025 roku przemoc odnotowana w statystykach ONZ kosztowała życie ponad 5,6 tys. osób, a uprowadzono prawie 1,5 tys. ludzi.
- Od 2018 roku fala terroru zmusiła blisko 1,5 mln mieszkańców do ucieczki ze swoich domów.
Koszmar mieszkańców Kenscoff
Najnowszym dowodem na całkowitą bezkarność grup przestępczych jest niedzielny szturm na miejscowość Kenscoff. Wstępne relacje, które przekazał burmistrz Jean Massillon, rysują przerażający obraz wypadków. Uzbrojeni napastnicy zniszczyli wiele gospodarstw domowych oraz lokalny kościół, podpalając budynki i bezwzględnie atakując cywilów.
Z miejscowych doniesień obrońców praw człowieka wynika, że w trakcie napaści dochodziło do masowych zabójstw, gwałtów i porwań. Dokładna liczba ofiar pozostaje jednak trudna do ustalenia ze względu na odcięcie łączności oraz brak bezpiecznego dostępu dla służb ratunkowych. Wiele osób wciąż ma status zaginionych.
Kim są sprawcy i jak reaguje świat?
Władze lokalne wskazują jednoznacznie, że za pacyfikacją wioski stoi ugrupowanie Viv Ansanm. To ta sama formacja, którą amerykańskie władze w zeszłym roku zakwalifikowały jako zagraniczną organizację terrorystyczną.
Obecność międzynarodowych sił wspieranych przez Organizację Narodów Zjednoczonych (GSF) jak dotąd nie przyniosła przełomu w walce z terrorem. Misja policyjna, w skład której wchodzą między innymi funkcjonariusze z Kenii, sama ponosi dotkliwe straty – w dotychczasowych starciach zginęło co najmniej trzech kenijskich policjantów. Rzecznik misji nie opublikował jeszcze oficjalnego stanowiska w sprawie tragedii w Kenscoff.