Planowane przetasowania w polskim systemie danin stanęły w ogniu krytyki. Szef sejmowej komisji ds. deregulacji ostrzega, że próby bilansowania ulg dla jednych grup podwyżkami dla innych mogą przynieść skutki odwrotne do zamierzonych.
Zagrożenie dla tysięcy przedsiębiorstw
Największy niepokój wywołują zapowiedzi podniesienia podatku CIT z 19% do 22% dla firm generujących ponad 50 mln euro przychodu rocznie.
Ryszard Petru podkreśla, że decyzja ta uderzy bezpośrednio w około 4,5 tysiąca kluczowych przedsiębiorstw zatrudniających blisko 3 miliony pracowników. Nagłe podniesienie stawek w trakcie realizowania planów biznesowych osłabi zaufanie do państwa i zahamuje ważne inwestycje.
Główne założenia rządowego projektu
Wstępna koncepcja zaprezentowana przez premiera Donalda Tuska oraz ministra finansów Andrzeja Domańskiego zakłada modyfikację opodatkowania osób fizycznych przy jednoczesnym poszukiwaniu dodatkowych wpłat do budżetu.
Najważniejsze elementy propozycji obejmują:
- Podniesienie progu podatkowego ze 120 tys. zł do 130 tys. zł.
- Wprowadzenie stawki 24% dla dochodów w przedziale 130–150 tys. zł (powyżej 150 tys. zł obowiązuje stawka 32%).
- Podwyższenie daniny solidarnościowej z 4% do 5%.
- Ograniczenie limitu przychodów uprawniających do opodatkowania ryczałtem.
Pojawia się porównanie do Polskiego Ładu
Szef komisji ds. deregulacji otwarcie krytykuje logikę proponowanej reformy, dostrzegając w niej analogie do nieudanych zmian z poprzednich lat.
"O ile dostrzegam sens obniżki podatków dla części podatników, o tyle cała ta zmiana za bardzo przypomina Polski Ład, gdzie jednym obniżamy podatki, a drugim je podwyższamy. Efekt ogólny dla gospodarki może być negatywny"
Zamiast podnoszenia obciążeń dla biznesu, Petru postuluje głębokie uproszczenie przepisów i wprowadzenie mechanizmu automatycznej waloryzacji progów. Zapewnia zarazem, że zamierza aktywnie wpływać na ostateczny kształt ustawy w parlamencie.