Czy powoływanie się na opublikowane wcześniej książki biograficzne narusza dobra osobiste? Sąd Apelacyjny w Warszawie wydał prawomocny wyrok w sprawie, którą były prezydent Lech Wałęsa wytoczył historykowi Sławomirowi Cenckiewiczowi. Sędziowie odrzucili apelację polityka, obciążając go kosztami procesu.
O co naprawdę toczyła się sądowa batalia?
Choć postać dawnego przywódcy „Solidarności” od lat budzi emocje w kontekście materiałów dawnych służb bezpieczeństwa, ten konkretny proces dotyczył innego aspektu. Wałęsa zakwestionował prawo badacza do cytowania fragmentów dwóch znanych publikacji poświęconych jego życiorysowi:
- pracy Rogera Boyesa „Nagi prezydent. Życie polityczne Lecha Wałęsy”,
- książki Pawła Zyzaka „Lech Wałęsa. Idea i historia. Biografia polityczna legendarnego przywódcy »Solidarności« do 1988 roku”.
Wolność badań naukowych według historyka
Po ogłoszeniu prawomocnego rozstrzygnięcia, stanowiącego utrzymanie w mocy orzeczenia Sądu Okręgowego z 10 marca 2023 roku, Cenckiewicz zwrócił uwagę na ustrojowy wymiar wyroku. Badacz podkreślił, że sprawa dotykała fundamentów pracy naukowej i swobody powoływania się na źródła literackie.
Historyk przypomniał przy tym, że wygrał z byłym prezydentem także wcześniejszą sprawę sądową, jednak postanowienia tamtego wyroku nie zostały przez Wałęsę zrealizowane.
Gwałtowna riposta w mediach społecznościowych
Prawomocna przegrana wywołała natychmiastową reakcję byłego szefa państwa. W opublikowanym w sieci wpisie Wałęsa w mocnych słowach zaatakował Cenckiewicza, zarzucając mu opieranie się na fabrykowanych przez dawne SB materiałach.
„Pomiocie UB-ecki zrozum wreszcie prawda musi zwyciężyć. To nie ty wygrywasz w sądach, to wygrywa SB na dobrze spreparowanych dowodach w walce ze mną”
W swoim oświadczeniu legendarny lider „Solidarności” przypomniał własne zasługi z lat 1970 i 1980, akcentując kluczową rolę, jaką odegrał w obaleniu systemu komunistycznego oraz wprowadzeniu Polski do Unii Europejskiej i NATO. Cenckiewicz odniósł się do tych słów z dystansem, określając wpis jako wypowiedź „Żywej Legendy”.