Rozwijające się śledztwo dotyczące giełdy Zondacrypto oraz zatrzymania znanych postaci zbiegły się z gwałtowną polemiką między szefem rządu a byłym prezydentem. Wirtualna wymiana zdań wykracza jednak daleko poza same kulisy afery kryptowalutowej, sięgając po kontrowersyjne epizody z historii polskiej dyplomacji i wojskowych służb.
Śledztwo w sprawie Zondacrypto i pierwsze zatrzymania
Napięcie na scenie politycznej wywołały działania organów ścigania. Kluczowym punktem odniesienia stała się sprawa giełdy kryptowalutowej, w której pojawiają się głośne nazwiska. Reprezentowania Przemysława Krala podjęli się znani mecenasi, Roman Giertych oraz Jacek Dubois. Po tym, jak doszło do zatrzymania prezesa PKOl Radosława Piesiewicza, w kuluarach mówi się o możliwym rozszerzeniu grona podejrzanych nawet do dziesięciu osób.
Odpowiedź uderzająca w reset z Rosją
W reakcji na zaczepki w internecie Andrzej Duda sięgnął po mocne argumenty historyczne. Opublikował skan pisma z 2011 roku opatrzony odręcznym podpisem „Zgoda. Donald Tusk”. Pismo to otworzyło drogę do nawiązania relacji między Służbą Kontrwywiadu Wojskowego a rosyjską FSB, co przypieczętowano porozumieniem w Petersburgu we wrześniu 2013 roku.
Dokument, który przewidywał współdziałanie przeciwko wywiadom państw trzecich i był wcześniej opisywany m.in. w cyklu „Reset”, stał się podstawą do serii ostrych pytań ze strony byłego prezydenta:
blockquote>
„Premierze Tusk, czyj to podpis?”
„Po agresji na Gruzję?”
„Po katastrofie w Smoleńsku?”
Były prezydent dołączył także znane zdjęcie przedstawiające Donalda Tuska i Władimira Putina podczas spotkania na sopockim molo.
Początek sporu: fotograficzna potyczka w sieci
Iskrą zapalną była publikacja szefa rządu na platformie X. Premier zamieścił ujęcie z prezesem PKOl Radosławem Piesiewiczem, prezydentem Karolem Nawrockim oraz Andrzejem Dudą, dodając komentarz: „Tu się nie ma co śmiać, panowie...”. Fotografię tę Piesiewicz udostępnił oficjalnie już 1 sierpnia 2025 roku, jeszcze przed zaprzysiężeniem Nawrockiego.
Andrzej Duda skwitował ten ruch stwierdzeniem, że szef rządu traci czujność, wchodząc w licytację na archiwalne zdjęcia, co doprowadziło do natychmiastowej i wielowątkowej riposty.