Polska oraz sąsiednie kraje europejskie stają się areną rosnącej liczby zdarzeń zagrażających sektorowi obronnemu. Wzrost produkcji amunicji oraz sprzętu wojskowego przeznaczonego dla Ukrainy przyciągnął uwagę wschodnich służb, które radykalnie zmieniły dotychczasowe metody prowadzenia operacji.
Seria incydentów w europejskich zakładach zbrojeniowych
W ostatnich miesiącach w wielu państwach należących do NATO doszło do niepokojących zdarzeń w obiektach strategicznych dla obronności:
- Czechy: Podpalenie obiektu należącego do LPP Holding w Pardubicach, wytwarzającego drony i optoelektronikę. W sieci do akcji przyznała się grupa „The Earthquake Faction”.
- Estonia: Pożar w obiekcie firmy Milrem Robotics produkującej bezzałogowce lądowe w nocy z 14 na 15 sierpnia. Łotewskie służby zatrzymały w tej sprawie trzech obywateli Estońskich pochodzenia rosyjskiego.
- Litwa: Postawienie zarzutów sześciu osobom próbującym podpalić zakład dostarczający skanery fal radiowych dla ukraińskiego wojska. Operację przypisano bezpośrednio rosyjskiemu GRU.
- Włochy: Wybuch na terenie zakładów KNDS Ammo Italy w Colleferro niedaleko Rzymu w sekcji odpowiedzialnej za prasowanie prochu.
- Bułgaria: Eksplozja i pożar w magazynach amunicji firmy EMCO w dniu 10 sierpnia, produkującej pociski artyleryjskie.
Cyfrowy zaciąg i „jednorazowi” wykonawcy
Dotychczasowe operacje dywersyjne wymagały udziału wyszkolonych funkcjonariuszy. Obecnie rosyjski wywiad wojskowy GRU na szeroką skalę rekrutuje pośredników, członków lokalnego świata przestępczego lub przypadkowe osoby pozyskiwane przez internet.
Zleceniobiorcy często nie zdają sobie sprawy, dla kogo pracują. Informacje oraz instrukcje przekazywane są przez komunikatory sieciowe, a rozliczenia finansowe realizowane są w kryptowalutach bądź gotówce. Taki schemat sprawia, że w przypadku wpadki Kreml nie ponosi strat politycznych ani operacyjnych, a wykonawcy traktowani są jako element całkowicie zastępowalny.
Polska na celowniku oraz luki w systemie ochrony
Jako kluczowy węzeł logistyczny wspierający Ukrainę, Polska jest bezpośrednio narażona na próby dywersji. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w maju 2024 roku udaremniła próbę podpalenia we Wrocławiu za kwotę 4 tysięcy dolarów, a także ujęła trzech obywateli Polski podejrzanych o szpiegostwo. Z kolei w sierpniu w Warszawie zatrzymano obywatela Ukrainy planującego zamach z użyciem ładunku wybuchowego na przedstawiciela sektora zbrojeniowego.
Mimo rosnącej skali zagrożeń, eksperci zwracają uwagę na problemy z przygotowaniem infrastruktury krytycznej:
- Wyniki kontroli NIK ujawniły poważne niedociągnięcia w ochronie obiektów już w 2016 roku, a w 2024 roku wykazały brak odpowiedniej organizacji zarządzania kryzysowego na kolei.
- Brak narzędzi prawnych utrudnia śledzenie cyfrowych przepływów finansowych dywersantów, do czego przyczyniło się weto prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy regulującej obrót kryptowalutami.
- Eksperci ABW (pod redakcją dr Karoliny Wojtasik i dra Damiana Szlachtera) opracowali zwarte procedury ochrony obiektów strategicznych, w tym przed zagrożeniem ze strony dronów, jednak propozycje te wciąż nie doczekały się głębszej analizy w parlamencie.