Obowiązkowa mobilizacja w Ukrainie i zmieniająca się struktura wojska coraz wyraźniej wpływają na przebieg zagranicznych misji edukacyjno-treningowych. Początkowy entuzjazm ochotników ustąpił miejsca przymusowemu poborowi, co bezpośrednio przekłada się na narastający problem z morale rekrutów.
Skala problemu kadrowego w ukraińskiej armii
Zjawisko ucieczek z zagranicznych ośrodków to zaledwie fragment znacznie szerszego kryzysu, z którym mierzy się dowództwo w Kijowie. Napięta sytuacja kadrowa i unikanie służby osiągnęły w całym kraju znaczne rozmiary:
- 2 miliony osób w wieku poborowym ukrywa się obecnie przed wcieleniem do wojska,
- 250 tysięcy postępowań dotyczy nieautoryzowanej nieobecności w jednostkach lub braku powrotu z przepustek,
- 60 tysięcy żołnierzy uciekło z armii od momentu wybuchu pełnoskalowego konfliktu.
Przypadki ucieczek na niemieckich poligonach
Trudności mobilizacyjne przenoszą się również na teren państw wspierających Ukrainę. W ramach unijnej misji EUMAM UA, powiązanej z udziałem 22 krajów, przeszkolono dotąd około 87 tysięcy wojskowych, z czego ponad 29 tysięcy trafiło do Niemiec.
Jak ujawniła prasa, z ustaleń dziennika „Die Zeit” wynika, że w samej Saksonii-Anhalt odnotowano około 80 przypadków dezercji. Szacunki wskazują, że na terenie całych Niemiec liczba ta może sięgać kilkuset osób.
Reakcja Berlina: brak pościgu za zbiegami
Niemieckie władze zachowują w tej kwestii powściągliwość. Przedstawicielka dowództwa w Strausbergu potwerdziła, że stan wiedzy resortu obejmuje incydenty samowolnego oddalenia się rekrutów:
„Federalne Ministerstwo Obrony wie, że poszczególni członkowie ukraińskich sił zbrojnych opuścili teren podczas szkolenia w Niemczech”
Bundeswehra nie planuje jednak podejmować działań mających na celu ściganie lub identyfikowanie uciekinierów. Strona niemiecka stoi na stanowisku, że sprawa leży wyłącznej w kompetencjach władz ukraińskich.