Konflikty międzynarodowe

Relacje z Kijowem na krawędzi? Gorzkie wnioski byłego ambasadora

Bartosz Cichocki alarmuje o systemowej dyskryminacji Polaków na Ukrainie i ostrzega przed możliwym zerwaniem stosunków dyplomatycznych. Czy polska bierność pogłębia kryzys?
Relacje z Kijowem na krawędzi? Gorzkie wnioski byłego ambasadora

Widmo kryzysu dyplomatycznego między Warszawą a Kijowem

Stosunki polsko-ukraińskie mogą stanąć przed największą próbą od dekad. Bartosz Cichocki, sprawujący do niedawna funkcję ambasadora w Kijowie, w swoich ostatnich wypowiedziach kreśli pesymistyczną wizję przyszłości. Dyplomata w rozmowie z Interią nie wykluczył nawet najbardziej radykalnego scenariusza, jakim byłoby całkowite zerwanie oficjalnych relacji dyplomatycznych między państwami.

Bariery instytucjonalne zamiast otwartego dialogu

Choć na ukraińskich ulicach nie dochodzi do aktów fizycznej agresji wobec polskiej mniejszości, Cichocki zwraca uwagę na zjawisko dyskryminacji o charakterze instytucjonalnym. Problemy te mają ciągnąć się od 1991 roku i dotyczą kluczowych aspektów życia społecznego oraz religijnego.

  • Odzyskiwanie mienia: Wspólnoty wiernych wciąż napotykają na ogromny opór przy próbach odzyskania budynków sakralnych i kościołów.
  • Edukacja: Polskie placówki oświatowe muszą mierzyć się z licznymi utrudnieniami systemowymi.
  • Paradoks geograficzny: Co ciekawe, trudności te stają się bardziej dotkliwe w regionach położonych bliżej polskiej granicy.

Kult kontrowersyjnych postaci i brak debaty

Jednym z najtrudniejszych punktów spornych pozostaje polityka historyczna Kijowa. Według byłego ambasadora, postacie takie jak Andrij Melnyk czy formacje typu UPA są obecnie wynoszone na piedestał przez ukraińskie władze. Cichocki zauważa, że przed wybuchem pełnoskalowej wojny społeczeństwo ukraińskie było w tej kwestii podzielone, jednak obecna sytuacja sprzyja bezkrytycznemu akceptowaniu decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

„Stadny odruch” – tak dyplomata określa brak wewnętrznej dyskusji na Ukrainie, co jego zdaniem jest pozostałością po mentalności z czasów radzieckiego autorytaryzmu.

Bierność polskiej dyplomacji pod lupą

W ocenie Cichockiego, strona polska również ponosi odpowiedzialność za obecny stan rzeczy. Zarzuca on polskiemu MSZ brak stanowczości w obronie własnych interesów narodowych. Jako przykład podaje spotkanie Radosława Sikorskiego z ministrem Andrijem Sybihą, które odbyło się niemal bezpośrednio po kontrowersyjnych decyzjach Kijowa dotyczących upamiętniania bohaterów UPA.

Milczenie Warszawy w takich kluczowych momentach ma utwierdzać ukraińskich polityków w przekonaniu, że Polska zaakceptuje każdą decyzję sąsiada w imię bliżej nieokreślonych „wyższych celów”. Brak autorefleksji po stronie ukraińskiej i zrzucanie winy na partnerów może, zdaniem dyplomaty, uniemożliwić wyjście z obecnego impasu.

Źródło: Masio.pl