Spektakularna akcja antyterrorystów w podwarszawskim hostelu
Służby odniosły znaczący sukces w śledztwie dotyczącym głośnej egzekucji na wschodzie Polski. W czwartek nad ranem oddziały kontrterrorystyczne przeprowadziły błyskawiczny nalot na hostel w Piastowie. Celem był 36-letni obywatel Gruzji, który według ustaleń prokuratury stoi za śmiercią rosyjskiego dysydenta.
Zatrzymanie było dla mężczyzny całkowitym zaskoczeniem. Funkcjonariusze wkroczyli do budynku o świcie, uniemożliwiając jakąkolwiek próbę oporu. Choć przy podejrzanym nie znaleziono broni palnej, zebrane dowody pozwoliły na postawienie mu najcięższych zarzutów w lubelskim wydziale Prokuratury Krajowej.
Kim jest domniemany sprawca?
Ujęty mężczyzna przebywa na terenie Polski od około czterech lat. Z nieoficjalnych informacji wynika, że mógł on pracować jako kierowca w jednej z popularnych firm przewozowych. Śledczy nie wykluczają, że 36-latek może mieć związek z innymi przestępstwami, dlatego obecnie weryfikowana jest jego przeszłość kryminalna pod kątem innych aktów przemocy.
- Podejrzany: 36-letni obywatel Gruzji.
- Miejsce zatrzymania: Hostel w Piastowie pod Warszawą.
- Status prawny: Usłyszał zarzut zabójstwa, prokuratura wnioskuje o areszt.
Śmierć artysty na spacerze z psem
Do tragicznych wydarzeń, które zapoczątkowały intensywne poszukiwania, doszło w poniedziałek, 15 czerwca. Simon Skrepetski, 44-letni rosyjski twórca znany z ostrej krytyki Kremla, został zaatakowany w Białej Podlaskiej. Podczas popołudniowego spaceru przy ulicy Królowej Jadwigi napastnik oddał w jego kierunku kilka strzałów z bliskiej odległości. Artysta nie miał szans na ratunek i zginął na miejscu.
Taktyka "zasłony dymnej" przyniosła efekty
Początkowe doniesienia o śledztwie sugerowały, że policja błądzi po omacku. Zatrzymanie dwóch Białorusinów i Włocha, którzy ostatecznie nie mieli związku ze sprawą, oraz komunikaty o braku portretu pamięciowego, były elementem przemyślanej strategii służb. Celowo uśpiono czujność prawdziwego sprawcy, monitorując jednocześnie jego ruchy dzięki nagraniom z kamer samochodowych i monitoringu miejskiego.
To była zasłona dymna. Tak naprawdę byliśmy już na jego tropie – przyznają obecnie osoby zaangażowane w dochodzenie.
W piątek wieczorem podejrzany został doprowadzony do prokuratury w asyście uzbrojonych funkcjonariuszy. Po przesłuchaniu z udziałem biegłego tłumacza, śledczy skierowali wniosek o tymczasowe aresztowanie Gruzina. Za popełniony czyn grozi mu najwyższy wymiar kary.