Zdarzenie w rejonie Placu Unii Lubelskiej wstrząsnęło pasażerami stołecznej komunikacji miejskiej. To nie był typowy incydent – napastnik po brutalnym pobiciu pasażera nie rzucił się od razu do ucieczki, lecz przez chwilę zachowywał się w sposób skrajnie cyniczny, jakby nic się nie stało.
Szokująca postawa sprawcy po ataku
Zamiast natychmiastowego opuszczenia pojazdu, mężczyzna odpowiedzialny za napaść zdecydował się na ruch, który wprawił świadków w osłupienie. Po doprowadzeniu ofiary do stanu nieprzytomności, agresor po prostu zajął wolny fotel w bezpośrednim sąsiedztwie leżącego mężczyzny. Z tej perspektywy przyglądał się dramatycznej akcji ratunkowej i zamieszaniu, które sam wywołał.
Dopiero gdy w oddali stały się słyszalne sygnały nadjeżdżających służb ratunkowych, postawa sprawcy uległa zmianie. Mężczyzna zerwał się z siedzenia i wybiegł z wagonu, znikając w gęstej zabudowie miejskiej tuż przed przybyciem policji.
Przebieg napaści na obywatela USA
Do zdarzenia doszło, gdy grupa obcokrajowców podróżowała warszawskim tramwajem w dobrych nastrojach. Według wstępnych ustaleń, 37-letni Amerykanin rozmawiał ze znajomymi, co prawdopodobnie przyciągnęło uwagę agresora. Napastnik, działając bez żadnej prowokacji, zadał dwa silne ciosy w głowę, w wyniku których pokrzywdzony bezwładnie upadł na podłogę.
Skutki tego zdarzenia okazały się bardzo poważne:
- nagła utrata przytomności przez poszkodowanego pasażera,
- bolesna kontuzja barku będąca efektem uderzenia o podłogę pojazdu,
- konieczność interwencji pogotowia ratunkowego na miejscu zdarzenia.
Służby na tropie agresora
Sprawą zajmują się obecnie funkcjonariusze z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Życiu i Zdrowiu Komendy Rejonowej Policji Warszawa I. Śledczy analizują zabezpieczony monitoring oraz zeznania osób, które podróżowały tym samym składem. Postępowanie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście.
Policjanci prowadzą szeroko zakrojone czynności operacyjne, aby jak najszybciej ująć sprawcę tego brutalnego ataku.
Mundurowi apelują do wszystkich świadków, którzy mogą pomóc w identyfikacji napastnika, o pilny kontakt. Każda informacja o osobie, która dopuściła się tak niebezpiecznego czynu w biały dzień, jest dla śledczych kluczowa.