Poważne procedury po incydencie w Działdowie
Służby mundurowe z Warmii i Mazur wyjaśniają okoliczności niebezpiecznego zdarzenia, do którego doszło wewnątrz lokalnej jednostki policji. Choć sytuacja mogła zakończyć się tragicznie, obecnie kluczowym pytaniem jest to, jak doszło do złamania rygorystycznych zasad bezpieczeństwa podczas obchodzenia się z uzbrojeniem.
Mimo braku osób poszkodowanych, sprawa nie została zbagatelizowana. W wyjaśnianie incydentu zaangażowano kilka niezależnych podmiotów:
- Wydział Kontroli KWP w Olsztynie – funkcjonariusze z komendy wojewódzkiej zabezpieczają ślady i weryfikują przebieg zdarzeń;
- Prokuratura – organ ten objął nadzór prawny nad prowadzonymi czynnościami;
- Komendant Powiatowy w Działdowie – wszczął on oficjalne postępowanie wyjaśniające wobec swojej podwładnej.
Przebieg porannego zdarzenia
Do niekontrolowanego wystrzału doszło w czwartkowy poranek. Jedna z funkcjonariuszek, przygotowując się do objęcia codziennych obowiązków, pobierała broń służbową. Właśnie w tym momencie nastąpiła nagła i niezamierzona detonacja naboju. Jak potwierdził podkom. Tomasz Markowski, rzecznik regionalnej policji, pocisk nikogo nie ranił, mimo że w pobliżu mogli znajdować się inni pracownicy komendy.
„Szczęśliwie nie doszło do żadnych obrażeń. Pocisk nie trafił w żadną z osób, nikt nie został poszkodowany” – przekazały służby prasowe policji.
Pytania o szkolenie i dyscyplinę
Centralnym punktem trwającego dochodzenia jest weryfikacja, czy policjantka dopełniła wszystkich procedur przewidzianych regulaminem. Każdy funkcjonariusz przechodzi systematyczne szkolenia z zakresu bezpiecznego operowania bronią palną, dlatego śledczy muszą ustalić, czy zawinił błąd ludzki, czy może doszło do usterki technicznej.
Na ten moment policja wstrzymuje się od podawania informacji o stażu służby funkcjonariuszki. Wyniki kontroli mają nie tylko wskazać ewentualną odpowiedzialność dyscyplinarną, ale również posłużyć jako materiał do prewencji, aby podobne sytuacje nie powtórzyły się w przyszłości.