Polityka

Kto przejmie polskie MiG-i? Między oczekiwaniami Kijowa a ofertą Sofii

Losy czterech polskich myśliwców MiG-29 ważą się w trudnych negocjacjach. Podczas gdy Ukraina liczy na darmową modernizację, Bułgaria widzi w nich cenne źródło części zamiennych.
Kto przejmie polskie MiG-i? Między oczekiwaniami Kijowa a ofertą Sofii

Finansowy impas w rozmowach z Ukrainą

Przekazanie polskich maszyn MiG-29 na wschód przestało być wyłącznie kwestią politycznej woli, a stało się skomplikowanym równaniem ekonomicznym. Polska, choć deklaruje chęć wsparcia, stawia sprawę jasno: modernizacja samolotów nie może obciążać polskiego budżetu.

Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz już wcześniej sygnalizował, że koszty przygotowania maszyn do walki powinny zostać sfinansowane przez Kijów lub wsparte przez zachodnich partnerów. Takie podejście wywołało jednak opór po stronie ukraińskiej, która uważa, że to Warszawa powinna wziąć na siebie ciężar serwisu.

Czego dokładnie potrzebuje Kijów?

Z informacji przekazanych przez ukraińskiego ambasadora, Wasyla Bodnara, wynika, że obecnie rozmowy koncentrują się na czterech konkretnych egzemplarzach. Aby samoloty te mogły realnie wesprzeć obronę powietrzną, wymagają one gruntownego i drogiego odświeżenia technologicznego.

Oczekiwania Ukrainy nie kończą się jednak na samych płatowcach. Kijów zabiega o kompleksowe wsparcie, które obejmuje:

  • pełne pakiety dokumentacji technicznej,
  • specjalistyczne oprzyrządowanie do obsługi naziemnej,
  • komponenty niezbędne do bieżących napraw w warunkach polowych.

Jak podkreśla ambasador Bodnar, kluczowym wyzwaniem jest dostępność części zamiennych pochodzących z krajów trzecich, co dodatkowo wydłuża proces decyzyjny.

Niespodziewany konkurent: Bułgaria szuka części

Sytuacja wokół polskich odrzutowców nabrała nowego wymiaru, gdy swoje zainteresowanie wyraziła Sofia. Bułgaria, podobnie jak Polska, wciąż posiada w swojej flocie poradzieckie myśliwce, jednak boryka się z ogromnymi problemami z ich utrzymaniem.

Bułgarzy nie planują wysyłać polskich MiG-ów w powietrze. Ich celem jest pozyskanie maszyn jako magazynu części zamiennych. Pozwoliłoby to utrzymać zdolność operacyjną ich własnego lotnictwa do czasu otrzymania zamówionych w USA myśliwców F-16V, co nastąpi najwcześniej w 2027 roku.

Polityczne napięcia w Sofii

Ewentualny zakup polskich maszyn przez Bułgarię stał się zarzewiem konfliktu w tamtejszym parlamencie. Opozycja ostro krytykuje rząd za próby ratowania przestarzałej, postsowieckiej technologii zamiast szybszego przejścia na standardy NATO.

Obecnie trwają rozmowy w kręgach wojskowych mające na celu ustalenie, czy uda nam się osiągnąć porozumienie w sprawie modernizacji tych samolotów do stanu, w którym będą mogły w pewnym stopniu służyć do obrony ukraińskiej przestrzeni powietrznej.

Powyższe słowa ambasadora Bodnara potwierdzają, że los maszyn pozostaje niepewny. Polska musi teraz zdecydować, czy priorytetem jest bezpośrednie wsparcie militarne sąsiada, czy też oferta biznesowa od innego sojusznika z NATO, który boryka się z luką sprzętową.