Polityka

Historyczny pochówek w Kijowie. Szczątki Jewhena Konowalca wróciły do ojczyzny

Po 86 latach prochy założyciela OUN spoczęły na Ukrainie. Uroczystości w Kijowie to element szerszej strategii historycznej, która wywołuje jednak spore kontrowersje w relacjach z Polską.
Historyczny pochówek w Kijowie. Szczątki Jewhena Konowalca wróciły do ojczyzny

Nowy rozdział ukraińskiej polityki pamięci

Ukraina intensyfikuje działania mające na celu sprowadzenie do kraju szczątków wybitnych postaci historycznych, które przez dziesięciolecia spoczywały na emigracji. Fundamentem tych działań jest uchwała Rady Najwyższej z 1 lipca, dotycząca utworzenia Panteonu Narodowego. Ma to być miejsce szczególnego znaczenia, przeznaczone dla osób, które odegrały kluczową rolę w budowaniu państwowości.

W ramach tej inicjatywy w czwartek w Kijowie odbyły się uroczystości związane z powrotem prochów pułkownika Jewhena Konowalca. Wydarzenie miało oprawę państwową i wojskową, a w Patriarszym Soborze odprawiono nabożeństwo żałobne. To kolejny taki gest po niedawnym sprowadzeniu z Luksemburga szczątków Andrija Melnyka.

Kim był Jewhen Konowalec?

Postać Konowalca jest nierozerwalnie związana z ukraińską walką o suwerenność w pierwszej połowie XX wieku. Jako doświadczony dowódca Ukraińskich Strzelców Siczowych oraz oficer armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, stał się jednym z głównych architektów struktur niepodległościowych. Był współtwórcą Ukraińskiej Organizacji Wojskowej, a następnie stanął na czele Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN).

Jego działalność przerwał zamach w 1938 roku. Konowalec zginął w Rotterdamie z rąk agenta służb sowieckich, Pawła Sudopłatowa. Przez ponad osiem dekad jego grób znajdował się na holenderskiej ziemi, skąd teraz, na mocy decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, został przeniesiony do stolicy Ukrainy.

Napięcia na linii Kijów-Warszawa

Choć dla strony ukraińskiej powrót Konowalca jest aktem jednoczącym naród i przywracającym historyczną sprawiedliwość, w Polsce budzi on głębokie zaniepokojenie. Kontrowersje dotyczą dziedzictwa OUN, organizacji, której radykalne skrzydło pod wodzą Stepana Bandery jest odpowiedzialne za tragiczne wydarzenia na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Polskie władze oraz historycy z niepokojem obserwują proces gloryfikacji formacji nacjonalistycznych. Oliwy do ognia dolały także inne decyzje Kijowa, w tym nadanie jednostce sił specjalnych imienia „Bohaterów UPA”. Reakcja Warszawy była stanowcza:

  • Politycy różnych opcji wyrazili sprzeciw wobec promowania tradycji związanych z OUN i UPA.
  • Prezes Instytutu Pamięci Narodowej, Karol Nawrocki, wykonał symboliczny gest odebrania prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego.
„Przywracanie pamięci o liderach ruchu narodowego to dla Ukrainy element budowy tożsamości, jednak dla relacji z sąsiadami pozostaje to jednym z najtrudniejszych wyzwań dyplomatycznych”

Obecna sytuacja pokazuje, że proces pojednania historycznego między Polską a Ukrainą wciąż napotyka na poważne przeszkody, a interpretacja przeszłości pozostaje punktem zapalnym w obustronnych stosunkach.