Nowy wyścig na transfery: 3600 zł dla rodziców?
Walka o głosy rodzin wchodzi na nowy poziom. Mateusz Morawiecki, reprezentujący środowisko Rozwój Plus, nakreślił wizję kolejnego świadczenia socjalnego, które miałoby stać się fundamentem kampanii przed wyborami w 2027 roku. Propozycja nazwana „pensją rodzicielską” zakłada bezprecedensowy zastrzyk gotówki dla opiekunów najmłodszych dzieci.
Zasady „pensji rodzicielskiej” według Morawieckiego
Głównym założeniem nowego mechanizmu jest wypłacanie rodzicom kwoty odpowiadającej minimalnemu wynagrodzeniu netto. Przy obecnych realiach gospodarczych oznaczałoby to przelewy w wysokości około 3600 zł miesięcznie. Wsparcie miałoby przysługiwać do momentu ukończenia przez dziecko trzeciego roku życia.
- Świadczenie ma być niezależne od programu 800 plus.
- Oba dodatki funkcjonowałyby obok siebie w domowym budżecie.
- 800 plus pozostałoby standardem dla starszych pociech.
Mentzen: „Dosypywanie pieniędzy nie rozwiązuje problemu”
Na zapowiedzi byłego premiera błyskawicznie zareagował Sławomir Mentzen. Jeden z liderów Konfederacji nie zostawił na pomyśle suchej nitki, określając go jako skazany na porażkę. Polityk przypomniał, że dotychczasowe programy, takie jak 500 plus czy jego waloryzacja do 800 plus, nie odwróciły negatywnych trendów demograficznych.
500 plus nie zadziałało, 800 plus nie zadziałało, 3600 plus również nie zadziała i to jest zupełnie oczywiste
Zdaniem Mentzena, Polska znajduje się w demograficznym impasie, którego nie da się przełamać wyłącznie za pomocą redystrybucji środków podatników. Poseł skrytykował optymistyczne założenia Morawieckiego, który liczy na wzrost wskaźnika dzietności do poziomu 1,9.
Twarde dane kontra polityczne obietnice
Krytyka ze strony Konfederacji opiera się na statystykach, które są nieubłagane. Mimo miliardowych nakładów na politykę prorodzinną w ostatnich latach, współczynnik dzietności w naszym kraju spadł do poziomu 1,05. Jest to wynik drastycznie odbiegający od prognoz, jakie stawiano przy wprowadzaniu pierwszych dużych transferów.
Według przeciwników propozycji, mamy do czynienia z próbą kupowania poparcia za pieniądze obywateli, co jedynie pogłębia zadłużenie państwa. Mentzen podkreśla, że tworzenie „wykresów w Excelu” nie zastąpi realnych zmian strukturalnych, a kolejna fala świadczeń to droga do nikąd.