Międzynarodowy skandal przed meczem w Zabrzu
Atak na zagranicznych gości w przeddzień sportowego widowiska wywołał natychmiastową reakcję na najwyższych szczeblach dyplomatycznych. Anita Orban, reprezentująca stronę węgierską, potępiła agresję, do której doszło w jednej z restauracji przy ulicy Wolności. Ministra zaznaczyła, że sport powinien łączyć, a nie stawać się pretekstem do chuligańskich wybryków.
Węgierskie władze pozostają w stałym kontakcie z konsulatem w Krakowie oraz polskimi służbami bezpieczeństwa. Choć sytuacja jest napięta, priorytetem pozostaje ochrona kibiców Ferencvárosu, którzy przyjechali na Śląsk wspierać swoją drużynę w starciu z Górnikiem Zabrze.
Poważne obrażenia i brak oficjalnych zgłoszeń
Najpoważniejszym skutkiem fizycznej napaści jest stan zdrowia jednego z Węgrów. Poszkodowany mężczyzna z pękniętą kością piszczelową został przewieziony do placówki medycznej. Co ciekawe, mimo brutalności zajścia, do tej pory żaden z zaatakowanych obcokrajowców nie zdecydował się na formalne zawiadomienie organów ścigania o popełnieniu przestępstwa.
W zdarzeniu ucierpieli nie tylko obywatele Węgier, ale również towarzyszący im Słowacy. Napastnicy, działający w zamaskowanej grupie, użyli gazu łzawiącego i kamieni, by sterroryzować osoby przebywające wewnątrz lokalu.
Restaurator w szoku: "35 lat pracy i coś takiego"
Ofiarą incydentu padł także lokalny przedsiębiorca, Paweł Pawelec. Właściciel pizzerii, który w branży gastronomicznej działa od ponad trzech dekad, przyznał, że skala dewastacji jest porażająca. Wybite szyby i zdemolowane wnętrze to efekt oblężenia, przed którym goście musieli się barykadować w środku budynku.
„Zastałem kosmiczne zniszczenia. Jestem zdruzgotany” – relacjonował właściciel, podkreślając, że nigdy wcześniej nie spotkał się z taką skalą agresji w swoim miejscu pracy.
Śledztwo z udziałem zagranicznych służb
Policja z Zabrza zidentyfikowała już część osób, które mogły brać udział w napaści. Według rzecznika prasowego, aspiranta Sebastiana Bijoka, wiele wskazuje na to, że sprawcy są powiązani z lokalnym środowiskiem Torcidy. Świadczą o tym nie tylko okrzyki wznoszone podczas ataku, ale i charakterystyczne elementy ubioru napastników.
- W identyfikacji sprawców pomagają funkcjonariusze oddelegowani z Węgier.
- Przejrzano monitoring i wylegitymowano pierwsze osoby podejrzane o udział w zajściu.
- Służby współpracują bezpośrednio z klubami piłkarskimi, by zapobiec dalszym eskalacjom przemocy.
Mimo braku formalnych skarg od poszkodowanych, mundurowi prowadzą intensywne czynności. Incydent ten rzuca cień na relacje między środowiskami kibicowskimi obu krajów i stawia służby w stanie najwyższej gotowości przed nadchodzącym spotkaniem.