Polska

Leszek Miller o przyszłości Polski: PiS może wrócić, a Europa traci dystans

Były premier Leszek Miller w mocnych słowach ocenia kondycję Unii Europejskiej oraz polskiej sceny politycznej. Polityk wskazuje na zagrożenia płynące z biurokracji i analizuje szanse PiS na odzyskanie sterów władzy.
Leszek Miller o przyszłości Polski: PiS może wrócić, a Europa traci dystans

Ideologiczny rozbrat: Miller kontra współczesna lewica

Leszek Miller, choć wciąż utożsamia się z lewicowym światopoglądem, coraz mocniej dystansuje się od obecnego kierunku, w jakim zmierzają formacje progresywne w Polsce. Były premier w rozmowie w podcaście „Wieczór naTemat” podkreślił, że jego wizja polityki opiera się na pragmatyzmie gospodarczym, wzorowanym na działaniach Tony’ego Blaira czy Gerharda Schrödera.

Zdaniem polityka, dzisiejsza lewica zbyt mocno angażuje się w spory kulturowe, spychając na margines kwestie konkurencyjności i rozwoju. Miller streścił swoje podejście zasadą: „Tak dla gospodarki rynkowej, nie dla społeczeństwa rynkowego”. To wyraźny sygnał, że dla doświadczonego gracza politycznego priorytetem pozostaje technologia i pozycja ekonomiczna państwa, a nie światopoglądowe batalie.

Matematyka wyborcza: Czy możliwy jest powrót PiS?

Analizując krajową scenę polityczną, były szef rządu przedstawił scenariusz, który może zaskoczyć zwolenników obecnej koalicji. Miller zauważa, że choć Prawo i Sprawiedliwość straciło władzę, w przyszłości układ sił może ulec radykalnej zmianie. Według niego kluczem nie będzie samo zwycięstwo w wyborach, ale zdolność do budowania koalicji.

  • Koalicja Obywatelska może wygrać, ale nie mieć z kim stworzyć stabilnej większości.
  • PiS, zajmując nawet drugie miejsce, może po raz pierwszy od lat znaleźć partnerów do rządzenia.

Taki mechanizm oznaczałby, że partia Jarosława Kaczyńskiego odzyska ster rządów nie dzięki rekordowemu poparciu, a przez brak wystarczającej liczby mandatów po stronie obecnego obozu rządzącego.

Stary Kontynent w cieniu globalnych potęg

Wątek europejski w wypowiedziach Millera wybrzmiał wyjątkowo pesymistycznie. Polityk ostrzega, że Europa grzęźnie w biurokracji, podczas gdy Stany Zjednoczone i Chiny dynamicznie budują swoją przewagę w sektorze sztucznej inteligencji i nowoczesnych technologii. Choć raport Mario Draghiego wskazuje właściwe kierunki naprawcze, były premier wątpi w wolę polityczną Brukseli do ich wdrożenia.

Krytyka dotknęła również kwestii personalnych w strukturach unijnych. Miller nie krył rozczarowania niektórymi nominacjami, wspominając m.in. o Kai Kallas. Jego zdaniem jakość kadr w Unii Europejskiej pozostawia wiele do życzenia, co tylko pogłębia dystans dzielący Europę od reszty świata.

Historyczny pragmatyzm i osobiste rozliczenia

Wspominając lata swojej aktywności, Leszek Miller odniósł się do trudnych decyzji z przeszłości. Podtrzymał poparcie dla działań gen. Wojciecha Jaruzelskiego w kontekście stanu wojennego, uznając go za mniejsze zło chroniące przed obcą interwencją. Wyjaśnił także, że sprawa płk. Ryszarda Kuklińskiego była dla niego wyzwaniem technicznym – przeszkodą, którą należało usunąć, aby otworzyć Polsce drzwi do NATO.

Za swój największy sukces polityczny Miller niezmiennie uważa wprowadzenie Polski do Unii Europejskiej, choć dzisiejszy kształt wspólnoty budzi jego liczne zastrzeżenia.

Gorzkie słowa padły również pod adresem dawnych współpracowników. Były premier przyznał, że w sferze osobistych relacji politycznych często spotykał go zawód, a ludzi, którym zaufał, określił mianem „czarnej rozpaczy”.