Kluczowy krok dla bezpieczeństwa: Zastrzeż PESEL
W obliczu tak masowego naruszenia prywatności, eksperci oraz przedstawiciele rządu wskazują na jedno konkretne działanie, które może uchronić obywateli przed finansowymi skutkami ataku. Najważniejszą linią obrony jest obecnie zastrzeżenie numeru PESEL.
Można to zrobić w kilku prostych krokach:
- korzystając z rządowej aplikacji mObywatel,
- logując się do serwisu obywatel.gov.pl,
- składając odpowiedni wniosek osobiście w dowolnym urzędzie gminy.
Takie zabezpieczenie uniemożliwi przestępcom wykorzystanie skradzionych danych do zaciągnięcia kredytów, pożyczek czy zakupów ratalnych na nasze nazwisko.
Skala incydentu i zakres skradzionych informacji
Problem dotyczy bazy danych firmy MyDr, dostarczającej oprogramowanie dla placówek medycznych. Według oficjalnych potwierdzeń, w niepowołane ręce trafiło aż 2 terabajty danych, co przekłada się na informacje o blisko 19 milionach osób. Nie jest to jedynie statystyka – to jeden z największych incydentów tego typu w historii polskiego internetu.
Wśród przejętych zasobów znajdują się niezwykle wrażliwe rekordy:
- pełne imiona i nazwiska pacjentów,
- numery PESEL,
- dane kontaktowe (numery telefonów oraz adresy e-mail),
- szczegółowa dokumentacja medyczna, w tym opisy wizyt i wystawione recepty.
Motywy sprawców i reakcja państwa
Sprawą zajmują się już najwyższe organy państwowe. Premier Donald Tusk wskazał, że atak miał charakter czysto kryminalny, a jego głównym celem była prawdopodobnie próba wymuszenia okupu od prywatnego przedsiębiorstwa. Szef rządu przyznał, że sytuacja jest poważna i wymaga zaangażowania wszystkich dostępnych służb.
Podzielam ten niepokój, bo to jest masywna rzecz – ocenił premier podczas spotkania z mediami.
Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski przekazał jednak uspokajające informacje dotyczące bieżącego statusu wycieku. Służby monitorujące darknet oraz fora hakerskie nie odnotowały dotąd, by baza została wystawiona na sprzedaż lub upubliczniona. Oznacza to, że dane nie trafiły jeszcze do szerokiego obiegu, co daje czas na podjęcie działań ochronnych.
Śledztwo w toku
Z ustaleń wynika, że do złamania zabezpieczeń serwerów doszło nie później niż 6 sierpnia bieżącego roku. Obecnie postępowanie w tej sprawie prowadzi Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC) pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Choć atak uderzył w prywatny podmiot, jego konsekwencje mają charakter ogólnokrajowy ze względu na liczbę osób, których prywatność została naruszona.