Zamiast śladów wody, śledczy znajdują kolejne nieścisłości. Sprawa rzekomych odszkodowań za skutki powodzi z września 2024 roku w Dziwiszowie nabiera tempa. Choć oficjalne rejestry milczą o kataklizmie w tym konkretnym regionie, na konta lokalnych podmiotów popłynęły miliony złotych z publicznej kasy.
Dowody, których nie ma w rejestrach
Największe kontrowersje budzi fakt, że instytucje odpowiedzialne za monitorowanie bezpieczeństwa nie potwierdzają wystąpienia żywiołu pod wskazanymi adresami. Analiza faktów rzuca cień na zasadność wypłaconych środków:
- Państwowa Straż Pożarna nie otrzymała żadnych zgłoszeń o zalaniach w tym rejonie we wrześniu 2024 roku.
- Wody Polskie poinformowały, że przepływająca w pobliżu rzeka Złotucha nie wystąpiła z koryta.
- Dane satelitarne poddane weryfikacji również nie wykazały obecności wody na spornym terenie.
Co więcej, w jednym z przypadków o dokumentację potwierdzającą straty wystąpiono dopiero dziewięć miesięcy po rzekomym zdarzeniu, co budzi uzasadnione podejrzenia organów kontrolnych.
Beneficjenci i powiązania polityczne
Pod lupą Centralnego Biura Antykorupcyjnego znalazły się trzy podmioty z Dziwiszowa, które łącznie otrzymały około 4,5 miliona złotych. W centrum zainteresowania mediów i służb znalazła się Anna Konieczyńska, wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (KARR) i działaczka Koalicji Obywatelskiej.
Wśród podmiotów, które uzyskały wysokie wsparcie, figuruje firma należąca do męża wiceprezes KARR (200 tys. zł), spółka Kadalore (3,2 mln zł) oraz firma Dami (ponad 1,1 mln zł). Choć kierownictwo KARR zapewnia, że Anna Konieczyńska nie brała udziału w procesach decyzyjnych dotyczących firmy małżonka, sprawa stała się politycznym problemem dla rządu.
Donald Tusk: Państwo dopadnie winnych
Podczas ostatniego wystąpienia premier Donald Tusk odniósł się do doniesień z Karkonoszy. Szef rządu podkreślił, że CBA prowadzi działania w tej sprawie już od 29 kwietnia, co dowodzi systemowej pracy służb, a nie jedynie reakcji na medialne nagłośnienie afery.
Ja jestem odpowiedzialny nie za to, żeby w Polsce byli wyłącznie święci. Jestem odpowiedzialny za to, że jeśli komuś wpadnie do głowy pomysł na takie nadużycia, żeby go państwo prędzej czy później dopadło i ukarało.
Premier zadeklarował, że w obecnym systemie nie ma miejsca na "święte krowy", a przynależność partyjna nie stanowi ochrony przed wymiarem sprawiedliwości. Tomasz Siemoniak, minister koordynator służb specjalnych, potwierdził, że w Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego trwają intensywne czynności kontrolne.
Kontekst i możliwe konsekwencje
Sprawa ta jest testem dla deklarowanej przez nowy rząd transparentności. Jeśli śledztwo wykaże, że doszło do wyłudzenia środków przeznaczonych dla realnych ofiar powodzi, zamieszanym osobom grożą surowe kary. Wyjaśnienie mechanizmu przyznawania dotacji w KARR ma kluczowe znaczenie dla odzyskania zaufania do instytucji rozdzielających fundusze pomocowe na Dolnym Śląsku.