Strategia wewnętrznej erozji: Nowy priorytet Kremla
Zamiast frontalnego ataku militarnego na Zachód, Moskwa zamierza postawić na systematyczne rozbijanie struktur NATO oraz Unii Europejskiej od wewnątrz. Najnowsze ustalenia wskazują, że rosyjskie dowództwo opracowało precyzyjny plan destabilizacji, który ma zostać zrealizowany do 2026 roku. Głównym narzędziem nie będą czołgi, lecz operacje hybrydowe i sterowany chaos.
Mołdawia jako poligon doświadczalny
Kluczowym elementem tej układanki stała się Mołdawia. Położenie tego kraju sprawia, że jest on traktowany przez rosyjskie służby jako idealne miejsce do testowania metod dywersyjnych. Według informacji ujawnionych przez zagraniczne media, w tym amerykański dziennik "The New York Times", Moskwa dąży do przejęcia politycznej kontroli nad Kiszyniowem, wykorzystując do tego celu m.in. specjalistyczne centra szkoleniowe.
- W ośrodkach zlokalizowanych m.in. na terenie Serbii kadra szkoleniowa powiązana ze służbami wywiadu wojskowego uczyła cywilów technik walki ulicznej.
- Uczestnicy kursów poznawali metody siłowego pokonywania blokad służb porządkowych oraz posługiwania się bronią.
- Za udział w kilkudniowych przygotowaniach do wywoływania zamieszek wypłacano diety w wysokości około 400 dolarów.
Pieniądze, religia i dezinformacja
Rosyjskie wpływy sięgają jednak znacznie głębiej niż tylko grupy dywersyjne. Ważnym ogniwem w procesie destabilizacji jest sieć finansowa powiązana z oligarchą Ilanem Șorem, która opłacała uczestników antyeuropejskich protestów. Co więcej, Kreml zdecydował się na wykorzystanie sfery sacrum do celów politycznych.
Część duchownych prawosławnych miała otrzymywać rosyjskie karty płatnicze w zamian za prowadzenie agitacji wśród wiernych i zniechęcanie ich do integracji z Europą.
Mimo tak szeroko zakrojonych działań, w tym cyberataków i prób kupowania głosów, mołdawskie społeczeństwo w 2025 roku opowiedziało się za kursem prozachodnim. Partia Działania i Solidarności utrzymała większość w parlamencie, co pokazuje granice skuteczności rosyjskiej propagandy.
Czy grozi nam bezpośrednie starcie?
Choć plany Moskwy budzą niepokój, analitycy wojskowi, w tym eksperci z estońskiego wywiadu, studzą emocje dotyczące potencjalnej wojny totalnej. Przewiduje się, że Rosja nie zdecyduje się na uderzenie militarne na państwa członkowskie NATO w najbliższych dwóch latach. Strategia Putina opiera się raczej na wyczekiwaniu i doprowadzeniu do paraliżu decyzyjnego wewnątrz Sojuszu poprzez wewnętrzne konflikty w poszczególnych krajach.
Systematyczna rozbudowa potencjału wojskowego przy granicach wschodniej flanki ma służyć przede wszystkim jako straszak i element nacisku psychologicznego na społeczeństwa Zachodu, podczas gdy właściwa walka toczy się w sferze informacyjnej i politycznej.