Samowolna próba ochrony inwentarza może doprowadzić 57-letniego mieszkańca Podkarpacia do finansowej i życiowej katastrofy. Mężczyzna, który postanowił wyeliminować drapieżnika zagrażającego jego hodowli, musi teraz liczyć się z konsekwencjami sięgającymi nawet 10 milionów złotych. To maksymalna wysokość nawiązki, jaką sąd może orzec na rzecz ochrony przyrody w przypadku tak drastycznego złamania przepisów.
Makabryczne znalezisko w gminie Wielkie Oczy
W miejscowości Skolin doszło do zdarzenia, które poruszyło lokalne służby i obrońców zwierząt. Przypadkowa osoba natknęła się na łące na uwięzionego w metalowej konstrukcji jastrzębia zwyczajnego. Ptak, który w Polsce znajduje się pod ścisłą ochroną, był w agonalnym stanie. Mechanizm pułapki zadziałał z ogromną siłą, powodując u zwierzęcia otwarte złamanie i niemal całkowite oderwanie kończyny.
Mimo natychmiastowej interwencji i przewiezienia rannego drapieżnika do specjalistycznej lecznicy w Przemyślu, lekarze byli bezsilni. Aby oszczędzić ptakowi dalszego, niewyobrażalnego bólu, podjęto decyzję o jego eutanazji.
Żywa przynęta i brutalne metody
Śledztwo wykazało, że sprawca działał w sposób zaplanowany i wyjątkowo bezwzględny. 57-latek, chcąc chronić swoje gołębie i drób, zastawił stalowe wnyki. Jako wabik wykorzystał dwa żywe ptaki, które zamknął w klatce, by przyciągnęły uwagę drapieżnika.
Gdy mężczyzna zorientował się, że sprawą zajęła się policja, podjął nieudolną próbę zatarcia śladów. Wypuścił gołębie służące za przynętę i usunął pułapkę z pola, jednak nie udzielił żadnej pomocy cierpiącemu jastrzębiowi. Funkcjonariusze podczas przeszukania jego posesji znaleźli nie tylko klatkę, ale i trzy zestawy narzędzi służących do nielegalnego kłusownictwa.
Surowa kara za niszczenie przyrody
Podejrzany przyznał się do winy i usłyszał już oficjalne zarzuty. Oprócz wspomnianej gigantycznej kary finansowej, grożą mu również sankcje karne:
- kara ograniczenia wolności lub wysoka grzywna,
- kara pozbawienia wolności do lat 5 za znęcanie się nad zwierzęciem i zniszczenia w świecie przyrody.
Sprawa ta stanowi jasne ostrzeżenie dla wszystkich, którzy próbują rozwiązywać konflikty z dziką naturą w sposób sprzeczny z prawem. Cena za śmierć chronionego gatunku może okazać się niemożliwa do spłacenia.