Społeczeństwo

Deportacje Ukraińców to mrzonki? Mykoła Kniażycki o realiach gospodarczych

Pomysł odsyłania ukraińskich mężczyzn do ojczyzny budzi emocje po obu stronach granicy. Ukraiński deputowany wyjaśnia, dlaczego polski budżet nie udźwignąłby realizacji takich postulatów.
Deportacje Ukraińców to mrzonki? Mykoła Kniażycki o realiach gospodarczych

Gospodarka kontra polityczne obietnice

Obecność obywateli Ukrainy w Polsce stała się jednym z fundamentów stabilności ekonomicznej kraju. Według dostępnych statystyk, nad Wisłą żyje obecnie od 1,6 do 1,9 miliona osób przybyłych zza wschodniej granicy. Ich aktywność zawodowa przekłada się na konkretne zyski dla państwa – szacuje się, że generują oni około 2,7 proc. rocznego wzrostu PKB.

To właśnie te dane ekonomiczne są głównym argumentem Mykoły Kniażyckiego, ukraińskiego parlamentarzysty, który odniósł się do pojawiających się w Polsce postulatów o charakterze migracyjnym. Jego zdaniem, twarda rzeczywistość budżetowa sprawia, że masowe usuwanie pracowników z rynku jest po prostu niemożliwe.

Kontrowersyjny postulat opozycji

Dyskusję na nowo rozpaliły zapowiedzi polityków Prawa i Sprawiedliwości. Podczas konwencji w Warszawie przedstawiono plan, zgodnie z którym mężczyźni w wieku poborowym, niemający w Polsce oficjalnego zatrudnienia, mieliby być deportowani. Tobiasz Bocheński przekonywał, że takie działanie przybliży Ukrainę do wygranej w wojnie, co jest kluczowe dla spokoju w naszym regionie.

„Jedną z pierwszych, istotniejszych decyzji rządu będzie decyzja o deportacji mężczyzn, Ukraińców w wieku poborowym, którzy nie pracują legalnie w Polsce” – tak argumentowano potrzebę wprowadzenia nowych przepisów.

Perspektywa z Kijowa: To tylko populizm?

Mykoła Kniażycki patrzy na te zapowiedzi z dużym dystansem. Choć przyznaje, że nastroje społeczne w Polsce bywają zmienne – wskazując na badania, w których ponad 67 proc. respondentów popiera ideę deportacji – uważa on, że deklaracje te służą głównie walce o głosy radykalnych wyborców.

  • Ukraińcy stanowią kluczowy filar wielu branż w Polsce.
  • Nagły odpływ rąk do pracy uderzyłby bezpośrednio w polskie przedsiębiorstwa.
  • Obecny rząd nie wykazuje chęci do realizacji tak radykalnych kroków.

Zdaniem ukraińskiego deputowanego, dopóki u władzy znajduje się obecna koalicja, scenariusz przymusowych powrotów pozostanie jedynie elementem retoryki opozycyjnej. Kniażycki podkreśla, że interesy ekonomiczne obu państw są zbyt mocno splecione.

Doświadczony głos w relacjach polsko-ukraińskich

Warto zaznaczyć, że Mykoła Kniażycki nie jest przypadkowym obserwatorem. To 58-letni polityk i dziennikarz z ogromnym doświadczeniem w dyplomacji parlamentarnej. W przeszłości kierował komisjami zajmującymi się kulturą, a także współtworzył grupy robocze odpowiedzialne za kontakty z Rzeczpospolitą Polską. Jego opinia jest traktowana w Kijowie jako jeden z najbardziej merytorycznych głosów w temacie współpracy z Warszawą.