Zamiast ulegać niepokojącym Wizjom o starciu zbrojnym przed końcem tej dekady, warto chłodno przeanalizować układ sił na kontynencie. Do powracających obaw o bezpośrednią konfrontację z Moskwą odniósł się w rozmowie z dziennikiem „Bild” prezydent Finlandii, Alexander Stubb, dystansując się od czarnych scenariuszy snutych przez część polityków i analityków.
Ukraina jako kluczowa tarcza ochronna Europy
Fiński przywódca wskazuje, że uwaga i siły armii rosyjskiej są obecnie niemal całkowicie związane za naszą wschodnią granicą. Ogromne koszty oraz straty ponoszone w dotychczasowych działaniach wojennych wykluczają scenariusz, w którym Moskwa byłaby w stanie otworzyć kolejny front.
Z tego względu nieprzerwane wspieranie Kijowa stanowi najskuteczniejszy sposób na zapewnienie stabilności całemu kontynentowi.
„Musimy zrozumieć, że Ukraina jest najlepszą gwarancją bezpieczeństwa, jaką mamy przed Rosją. Jeśli Ukraina przegra, przegramy i my” – zaznaczył Alexander Stubb.
Dlaczego uderzenie na Sojusz jest mało prawdopodobne?
W mediach pojawiały się niedawno ostrzeżenia m.in. z Berlina, sugerujące, że Kreml może uzyskać gotowość do zaatakowania państw członkowskich Paktu Północnoatlantyckiego do 2029 roku. Prezydent Finlandii podkreśla jednak, że brakuje twardych faktów na poparcie tych hipotez.
W ocenie Stubba siła odstraszania NATO jest na tyle przytłaczająca, że żaden podmiot nie zaryzykuje bezpośredniego starcia. Na tę potęgę składają się trzy kluczowe elementy:
- Zasoby konwencjonalne: przewaga technologiczna oraz militarna państw obronnych,
- Arsenał odstraszania: potencjał rakietowy i jądrowy,
- Jedność i solidarność: bezwzględna gotowość do obrony każdego skrawka wspólnego terytorium.
Przestroga przed uśpieniem czujności
Mimo uspokajających wniosków fiński lider apeluje, by kraje europejskie nie ulegały samozadowoleniu. Sankcje oraz kryzysy ekonomiczne nie zmuszą automatycznie władz na Kremlu do wycofania się, gdyż historia pokazuje dużą odporność społeczeństwa rosyjskiego na trudne warunki gospodarcze.
Z tego powodu stabilność Europy wymaga stałego rozwijania własnych zdolności obronnych przy jednoczesnym, zdecydowanym wspieraniu broniącej się Ukrainy.