Obserwujemy istotne przesunięcia na polskiej mapie politycznej. Dotychczasowy monolit, jakim wydawało się Prawo i Sprawiedliwość, wykazuje coraz więcej oznak wewnętrznego zmęczenia materiału. Według opinii parlamentarzystki Ewy Schädler, jesteśmy świadkami schyłku pewnego modelu przywództwa, który przez dekady dominował po prawej stronie sceny.
Koniec wizji jednego stratega?
Podczas dyskusji w programie „Śniadanie Rymanowskiego”, posłanka Schädler podzieliła się swoimi spostrzeżeniami na temat kondycji największej partii opozycyjnej. Jej zdaniem wizerunek Jarosława Kaczyńskiego jako polityka kontrolującego każdy aspekt funkcjonowania ugrupowania powoli odchodzi do przeszłości.
Parlamentarzystka zauważyła, że mechanizmy, które dotychczas gwarantowały stabilność struktur PiS, zaczynają zawodzić. Słabnąca dyscyplina i pojawiające się ośrodki alternatywnych wpływów sugerują, że czas bezwzględnej dominacji prezesa może dobiegać końca.
„Widzimy, że zaczyna się to kruszyć. Jego silne rządy zaczynają się na naszych oczach kruszyć” – stwierdziła Ewa Schädler.
Buntownicze nastroje i walka o wpływy
Najbardziej jaskrawym przykładem tarć wewnątrz PiS jest spór o Stowarzyszenie Rozwój Plus. Organizacja ta, silnie związana z byłym premierem Mateuszem Morawieckim, stała się kością niezgody z oficjalnym kierownictwem partii przy ulicy Nowogrodzkiej.
- Rafał Bochenek, rzecznik ugrupowania, wyraźnie zaznaczył, że aktywność w nieautoryzowanych przez partię stowarzyszeniach jest niemile widziana.
- Jacek Sasin zdecydował się na lojalność wobec partyjnych wytycznych i opuścił kontrowersyjną strukturę.
- Mateusz Morawiecki postawił na swoim, argumentując, że jego działalność służy wyższym celom państwowym.
Taka postawa byłego szefa rządu jest interpretowana jako rzucenie rękawicy partyjnej górze i sygnał, że walka o sukcesję po Jarosławie Kaczyńskim już się rozpoczęła.
Obawy przed „brunatną Europą”
Osłabienie głównego nurtu prawicy budzi jednak niepokój o to, co może wypełnić powstałą lukę. Ewa Schädler ostrzegła przed rosnącą popularnością polityków o skrajnych poglądach, wymieniając w tym kontekście postać Grzegorza Brauna. Użyła przy tym mocnego sformułowania o „brunatniejącej Europie”, co ma odnosić się do radykalizacji nastrojów na całym kontynencie.
Zdaniem posłanki, historia powinna być dla nas przestrogą. Apelowała ona do klasy politycznej o rozwagę, by unikać błędów z przeszłości, które prowadziły do tragicznych w skutkach podziałów społecznych. Jej zdaniem marginalizacja umiarkowanych głosów na rzecz ekstremizmów stanowi realne zagrożenie dla stabilności demokratycznej.
Problemy nie tylko w opozycji
Co ciekawe, Schädler nie ograniczyła się jedynie do krytyki konkurencji. Przyznała szczerze, że wewnętrzne spory i rozłamy są bolączką wielu formacji, w tym jej własnego środowiska politycznego. Nawiązała do podziałów w Polsce 2050, kwitując to znanym przysłowiem, że „niezgoda rujnuje, a zgoda buduje”.
Wydaje się, że polska polityka wchodzi w fazę dużej niepewności, gdzie stare hierarchie upadają, a nowe sojusze i zagrożenia dopiero się krystalizują. Kluczowe będzie to, czy umiarkowane centrum zdoła powstrzymać napór radykalnych nurtów, o których wspominała parlamentarzystka.