Moskwa modyfikuje swoje metody, sięgając po coraz bardziej wyrafinowane formy nacisku hybrydowego. Najnowsze doniesienia z Ministerstwa Obrony Narodowej wskazują na specyficzne ryzyko związane z bezzałogowcami, które trafiły w ręce Rosjan podczas działań na froncie.
Podstępna taktyka „cudzej flagi”
Głównym powodem do niepokoju jest obecnie możliwość przeprowadzenia przez Federację Rosyjską operacji typu false flag. Według szefa resortu obrony, Władysława Kosiniaka-Kamysza, agresor dysponuje przejętymi od strony ukraińskiej dronami, które mogą zostać użyte do wywołania incydentów na terytorium państw zachodnich.
Scenariusz ten zakłada, że maszyny te miałyby imitować atak ukraiński, co w teorii mogłoby doprowadzić do:
- destabilizacji relacji dyplomatycznych między sojusznikami,
- wywołania dezinformacji w przestrzeni medialnej,
- zmylenia systemów identyfikacji obrony powietrznej.
Polityk zaznacza, że Rosja konsekwentnie pokonuje kolejne szczeble drabiny eskalacyjnej, starając się naruszyć poczucie bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej.
Napięcie w powietrzu i cyberprzestrzeni
Ostrzeżenia ministra nie biorą się z próżni. Tylko w minionym tygodniu polskie siły powietrzne, współpracując z lotnictwem szwedzkim, musiały trzykrotnie reagować na obecność rosyjskich maszyn w rejonie Bałtyku. Nie są to jednak jedyne formy agresji.
„Cały czas mamy do czynienia z badaniem odporności naszych systemów obrony powietrznej, infrastruktury krytycznej, szczególnie w obszarze działań w internecie, zakłócanie sygnału GPS” – wyjaśnia wicepremier.
Równolegle trwa walka w sferze cyfrowej oraz technologicznej. Służby takie jak ABW i SKW regularnie informują o zatrzymaniach osób współpracujących z obcym wywiadem, co potwierdza, że intensywność działań wymierzonych w Polskę nie maleje.
Solidarność wschodniej flanki NATO
W obliczu tych zagrożeń polski rząd zwołał specjalny komitet bezpieczeństwa. Rozmowy koncentrują się na lepszej ochronie obiektów strategicznych oraz wypracowaniu metod przeciwdziałania prowokacjom z wykorzystaniem bezzałogowców. Polska nie jest w tych obawach osamotniona – podobną presję odczuwają kraje bałtyckie, Rumunia oraz Finlandia.
Warszawa deklaruje pełną gotowość do wsparcia każdego członka Sojuszu, który padłby ofiarą agresji. Jednocześnie polskie władze liczą na wzajemność i utrzymanie spójnej postawy całego NATO wobec hybrydowych działań Kremla. Sytuacja wymaga permanentnego stanu gotowości, gdyż – jak podkreśla szef MON – uspokojenie nastrojów byłoby obecnie błędem.