Społeczeństwo

Warszawa przed politycznym trzęsieniem ziemi? Rusza akcja odwołania prezydenta

W stolicy zainaugurowano Stołeczną Operację Referendalną, której celem jest usunięcie Rafała Trzaskowskiego ze stanowiska. Inicjatorzy muszą zebrać ponad 130 tysięcy podpisów.
Warszawa przed politycznym trzęsieniem ziemi? Rusza akcja odwołania prezydenta

Ambitny plan wymiany władz w stolicy

Warszawa staje w obliczu próby sił między obecną administracją a grupą aktywistów dążących do przedterminowych wyborów. Inicjatywa pod nazwą Stołeczna Operacja Referendalna stawia sobie za cel nie tylko odwołanie prezydenta Rafała Trzaskowskiego, ale również rozwiązanie całej Rady Warszawy. Choć ogłoszenie akcji wywołało spore poruszenie, droga do realnych zmian personalnych w ratuszu jest wyjątkowo trudna.

Liczby, które decydują o sukcesie

Zorganizowanie referendum w dwumilionowej metropolii to gigantyczne przedsięwzięcie logistyczne i prawne. Aby warszawiacy w ogóle mogli udać się do urn, organizatorzy muszą w krótkim terminie przekonać do swojego pomysłu ogromną rzeszę mieszkańców. Wymagane jest zebranie około 132 tysięcy ważnych podpisów, co stanowi 10 proc. uprawnionych do głosowania.

Nawet jeśli ten etap zakończy się sukcesem, kolejną barierą będzie frekwencja. Aby wyniki głosowania były wiążące, w referendum musiałoby wziąć udział co najmniej 450 tysięcy osób. To wysoki próg, biorąc pod uwagę historyczną mobilizację wyborców w stolicy.

Ostra retoryka i walka z „układem”

Za całym przedsięwzięciem stoi Maciej Wilk, prezes Fundacji Polskiego Rozwoju. Podczas inauguracji projektu nie szczędził on krytyki pod adresem obecnego modelu zarządzania miastem, który jego zdaniem trwa od dwóch dekad.

„Ten układ trzyma Warszawę w żelaznym uścisku od 20 lat i niczym ośmiornica oplata nasze miasto swoimi lepkimi i długimi mackami”

Zdaniem inicjatorów, obecna struktura władzy paraliżuje rozwój miasta, a jedynym sposobem na przełamanie impasu jest oddanie głosu mieszkańcom w drodze bezpośredniego plebiscytu.

Kiedy ruszy zbiórka podpisów?

Mimo oficjalnego startu kampanii, zbieranie deklaracji poparcia na ulicach nie zacznie się od razu. Najbliższe tygodnie mają być poświęcone na dopięcie kwestii technicznych oraz gromadzenie środków finansowych. Potrzeby są spore, a lista wydatków obejmuje m.in.:

  • druk materiałów informacyjnych i ulotek promocyjnych,
  • wynajem infrastruktury technologicznej,
  • prowadzenie kampanii w przestrzeni internetowej,
  • organizację otwartych spotkań w poszczególnych dzielnicach.

Maciej Wilk, chcąc podkreślić wiarygodność swoich działań, zadeklarował wpłatę 10 tysięcy złotych na fundusz operacyjny. Zapowiedział przy tym pełną przejrzystość w rozliczaniu każdej zebranej od darczyńców złotówki.