Krajobraz polskiego rynku deweloperskiego został wstrząśnięty skandalem wokół Holdingu HREIT. Tysiące prywatnych inwestorów oraz osób szukających własnego M znalazło się w krytycznym położeniu, gdy realizowane budowy zostały sparaliżowane, a straty sięgnęły setek milionów złotych.
Gigantyczne straty i tysiące poszkodowanych
Działania prokuratury ujawniają zatrważającą skalę problemu. Śledczy ustalili, że pokrzywdzonych w wyniku działalności grupy zostało co najmniej 1736 inwestorów, którzy nabywali udziały w powiązanych podmiotach. Łączna suma utraconych kapitałów obejmuje:
- ponad 362 mln złotych,
- 1,16 mln euro,
- 948 tys. dolarów amerykańskich,
- 105 tys. franków szwajcarskich.
To jednak nie wszystko. Oddzielny wątek dotyczy klientów indywidualnych, którzy planowali zakup lokali mieszkalnych. Ponad 1,5 tysiąca nabywców z miast takich jak Warszawa, Kraków, Wrocław, Łódź, Rzeszów czy Opole straciło łącznie minimum 243,4 mln zł. Nieprawidłowości odnotowano też na inwestycjach w Gliwicach, Sosnowcu, Rudzie Śląskiej, Rumii i Nowym Dworze Mazowieckim.
Od problemów z płynnością do całkowitej upadłości
Upadek dewelopera nie nastąpił z dnia na dzień. Pierwsze zatory finansowe pojawiły się już w 2023 roku, by w kolejnych miesiącach doprowadzić do całkowitego paraliżu operacyjnego. W lipcu 2024 roku próbowano ratować sytuację wnioskiem o przyspieszone postępowanie układowe, jednak próba ta spełzła na niczym.
Ostateczny cios zadał sąd gospodarczy w lipcu 2026 roku, ogłaszając twardą upadłość HREIT. Przychodząca kwota zaledwie 52 tys. zł wygenerowana w ciągu ośmiu miesięcy 2025 roku uniemożliwiła dokończenie jakichkolwiek prac deweloperskich. Obecnie majątek przejmuje syndyk, choć odzyskanie środków przez oszukanych klientów będzie skomplikowane z uwagi na sieć spółek celowych (SPV).
Kaucja rekordowych rozmiarów. Michał Sapota poza aresztem
W tle katastrofy finansowej toczy się śledztwo karne. Szef holdingu, Michał Sapota, trafił za kratki we wrześniu 2025 roku. Mimo że w lutym 2026 roku sąd odrzucił wniosek o jego uwolnienie, przełom nastąpił po decyzji Sądu Apelacyjnego w Łodzi.
Podejrzany opuścił areszt śledczy po wpłaceniu gigantycznej kwoty 7 milionów złotych tytułem poręczenia majątkowego. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi, Paweł Jasiak, podkreśla, że postępowanie ma charakter rozwojowy i po weryfikacji zebranych materiałów niewykluczone są kolejne zarzuty.