Żywe dziedzictwo zmarłego społecznika
Działania charytatywne oraz dorobek Łukasza Litewki nie odejdą w zapomnienie. Najbliżsi tragicznie zmarłego polityka oraz samorząd Sosnowca podjęli działania, by w trwały sposób kultywować jego pamięć. Obywatelskie zaangażowanie posła Lewicy zyska zarówno wymiar prawno-organizacyjny, jak i symboliczny w przestrzeni miejskiej.
Fundacja imienia Łukasza Litewki: Nowy rozdział w kontynuacji misji
Kluczowym ruchem w celu dbania o spuściznę po zmarłym było utworzenie dedykowanej organizacji. 9 lipca rodzina wraz z współpracownikami oficjalnie powołała do życia Fundację imienia Łukasza Litewki. Nowy podmiot ma zabezpieczyć formalnie dotychczasowe osiągnięcia oraz rozwijać akcje społeczne, które wcześniej jednoczyły tysiące Polaków.
Przedstawiciele fundacji wskazują, że stworzenie nowej struktury było koniecznością wynikającą z zaistniałej sytuacji. Jak zaznaczyli w wydanym oświadczeniu:
Zrobiliśmy w pewnym sensie krok wstecz – organizacyjnie oraz prawnie zaczynamy od nowa, ale sytuacja nas do tego zmusiła
Głównym założeniem organizacji jest ochrona dorobku społecznika, przy jednoczesnym zastrzeżeniu, że fundacja nie ma na celu zastępowania posła ani przemawiania w jego imieniu.
Sosnowieccy radni zdecydowali w sprawie zieleńca
Równolegle z inicjatywą bliskich, władze samorządowe przeprowadziły procedurę nadania imienia polityka miejskiej przestrzeni. Podczas czwartkowych obrad Rady Miejskiej w Sosnowcu oficjalnie przegłosowano uchwałę, zgodnie z którą Łukasz Litewka zostanie patronem parku przy ulicy Białostockiej.
Wyczerpujące ustalenia w tej sprawie objęły bezpośrednie rozmowy z rodzicami zmarłego. Prezydent miasta, Arkadiusz Chęciński, poinformował, że pomysł ten uzyskał pełne poparcie ze strony rodziny posła.
Okoliczności kwietniowej tragedii
Decyzje o upamiętnieniu polityka są konsekwencją zdarzeń z 23 kwietnia, kiedy to poseł zginął w wypadku drogowym podczas jazdy na rowerze. Według ustaleń śledczych, 57-letni Sławomir K. kierujący samochodem marki Mitsubishi zjechał z niewyjaśnionych przyczyn na drugi pas, doprowadzając do zderzenia czołowego.
Pomimo trwającej ponad godzinę akcji reanimacyjnej, życia społecznika nie zdołano uratować. Sprawca potrącenia przyznał się do winy, lecz nie potrafił wyjaśnić przebiegu zdarzenia. Mężczyźnie grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.