Polska

Skandal w warszawskim szpitalu. Były ordynator mówi o zgonach na SOR-ze

Dr Emil Jędrzejewski przerywa milczenie na temat sytuacji w Szpitalu Południowym. Chirurg zarzuca placówce rażące zaniedbania, tuszowanie błędów i brak odpowiedniego nadzoru nad pacjentami.
Skandal w warszawskim szpitalu. Były ordynator mówi o zgonach na SOR-ze

Wstrząsające kulisy pracy w Szpitalu Południowym

Bezpieczeństwo pacjentów na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (SOR) stanęło pod znakiem zapytania po publicznych wyznaniach dr. Emila Jędrzejewskiego. Były ordynator chirurgii w warszawskim Szpitalu Południowym przedstawił w mediach obraz placówki zmagającej się z ogromnymi deficytami kadrowymi i brakiem profesjonalizmu, co miało prowadzić do niewyobrażalnych tragedii.

Najcięższe oskarżenia dotyczą sposobu traktowania chorych, którzy trafiali na oddział ratunkowy. Według relacji lekarza, dochodziło do sytuacji, w których pacjenci pozostawieni bez opieki umierali w samotności.

Zaniedbania i próby ich ukrywania

Zarzuty formułowane przez chirurga wykraczają poza zwykłe błędy medyczne. Dr Jędrzejewski wskazuje na systemowe uchybienia, które miały być maskowane przez personel:

  • Odnajdywanie zwłok w toaletach: Pacjenci mieli spędzać wiele godzin bez nadzoru, a ich ciała znajdowano w miejscach nietypowych długo po zgonie.
  • Manipulacje w dokumentacji: Pojawiły się sugestie, że badania diagnostyczne, np. tomografia komputerowa, były zlecane już po śmierci pacjenta, aby stworzyć pozory udzielania pomocy.
  • Brak personelu pomocniczego: W pewnym okresie na oddziale miało brakować nawet podstawowej obsady pielęgniarskiej.
Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania – podkreślał lekarz w rozmowie na Kanale Zero.

Młody wiek kadry zarządzającej a procedury

Jednym z głównych punktów spornych jest obsada stanowisk kierowniczych. Dr Jędrzejewski zwrócił uwagę, że za funkcjonowanie SOR-u odpowiadał zaledwie 28-letni lekarz, Dawid Kacprzyk. Zdaniem byłego ordynatora, tak małe doświadczenie na kluczowym stanowisku uniemożliwiało sprawne zarządzanie kryzysowe i egzekwowanie procedur medycznych.

Wątpliwości budzi również reakcja władz miasta. Sygnalista twierdzi, że o niebezpiecznych incydentach próbował powiadomić prezydenta Warszawy. Choć Rafał Trzaskowski miał początkowo wykazać zainteresowanie sprawą poprzez komunikator internetowy, ostatecznie dialog został przerwany, a zgłoszenia pozostały bez odpowiedzi.

Kulisy zwolnienia chirurga

Historia dr. Jędrzejewskiego w Szpitalu Południowym zakończyła się nagłym rozwiązaniem umowy. Oficjalnym powodem miał być incydent przy windzie i rzekome naruszenie nietykalności cielesnej młodszego kolegi. Sam chirurg zaprzecza tym doniesieniom, przyznając jedynie, że doszło do ostrej utarczki słownej wywołanej krążącymi plotkami.

Mimo powagi zarzutów, wciąż pozostaje pytanie, dlaczego sprawa nie trafiła natychmiast do organów ścigania. Były ordynator, choć alarmuje o zgonach wynikających z zaniedbań, nie potrafił jednoznacznie wyjaśnić, dlaczego zdecydował się na publiczne wyznanie dopiero teraz, zamiast złożyć formalne zawiadomienie do prokuratury w momencie wystąpienia opisywanych zdarzeń.