Polska zmienia podejście do cudzoziemców, którzy rażąco naruszają porządek publiczny. Minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski, w jednoznaczny sposób określił granice gościnności państwa. Według szefa dyplomacji, osoby przyjeżdżające do naszego kraju muszą liczyć się z tym, że każda próba destabilizacji spokoju społecznego spotka się z natychmiastową i stanowczą reakcją służb.
Zasada ograniczonego zaufania wobec gości
W opinii ministra, status gościa w obcym państwie wiąże się ze szczególną odpowiedzialnością. Sikorski, odwołując się do własnej przeszłości na emigracji, podkreślił, że przyjezdni powinni wykazywać się większą powściągliwością niż gospodarze. Każde złamanie lokalnych norm, a zwłaszcza popełnienie przestępstwa, powinno skutkować zakończeniem pobytu w Polsce.
Uważam, że gościom wolno mniej, a jeśli naruszają zasady pokoju społecznego, to nie należy się patyczkować. Pomagasz nielegalnym migrantom, co jest przestępstwem? Dziękujemy, do widzenia.
Polityk zaznaczył, że kluczowe jest utrzymanie poczucia bezpieczeństwa obywateli, którzy we własnym kraju muszą czuć się gospodarzami. Stanowcza postawa rządu ma również zapobiegać narastaniu napięć na tle narodowościowym.
Koniec z bezkarnością internetowych twórców
Ostatnie decyzje administracyjne pokazują, że zapowiedzi te są już wdrażane w życie. Szczególną uwagę przykuwają przypadki osób, które łamią prawo dla zdobycia popularności w mediach społecznościowych. Przykładem jest ukraiński influencer, który wjechał sportowym autem marki Corvette nad Morskie Oko. Służby mundurowe zawnioskowały o nałożenie na niego pięcioletniego zakazu wjazdu do Polski oraz pozostałych krajów strefy Schengen.
Minister Sikorski nie kryje krytyki wobec takich postaw, sugerując, że osoby szukające mocnych wrażeń powinny wykazać się odwagą w inny sposób:
- Zamiast prowokacji w miejscach chronionych, lepszym miejscem na wykazanie się jest służba na froncie.
- Budowanie zasięgów w internecie kosztem polskiego prawa nie będzie tolerowane.
- Arogancja wobec lokalnych przepisów ochrony przyrody spotka się z surowymi restrykcjami.
Surowe kary za kłusownictwo i naruszanie granic
Kolejnym dowodem na zaostrzenie kursu jest sprawa 57-letniego obywatela Ukrainy, który został deportowany po incydencie na warszawskim Gocławiu. Mężczyzna nielegalnie odłowił z jeziorka Balaton suma o wadze 40 kilogramów. Ten z pozoru drobny incydent stał się podstawą do wydania przez Straż Graniczną decyzji o przymusowym opuszczeniu kraju.
Szef MSZ odniósł się także do szerszego kontekstu bezpieczeństwa państwa. Podkreślił wyraźną różnicę między osobami szukającymi realnej pomocy w placówkach dyplomatycznych a tymi, którzy próbują nielegalnie forsować granice. Państwo polskie zamierza chronić swoją suwerenność i porządek prawny, eliminując z terytorium osoby, które demonstracyjnie lekceważą panujące tu zasady.