Jednostronne ogłoszenie strategicznego szlaku morskiego własnym terytorium to krok, który napotyka na nieprzekraczalne bariery prawne. Choć amerykańska administracja sugeruje możliwość przejęcia kontroli nad cieśniną Ormuz, specjaliści od prawa międzynarodowego wskazują jednoznacznie: same deklaracje czy nawet fizyczna obecność wojskowa nie dają żadnych podstaw do aneksji.
Prawna rzeczywistość a deklaracje polityczne
Eksperci do spraw prawa morskiego nie pozostawiają wątpliwości co do statusu akwenu leżącego na wodach terytorialnych Omanu oraz Iranu. Zgodnie z międzynarodowymi regulacjami, jakikolwiek proces zmiany przynależności danego obszaru wymaga oficjalnych umów, a nie jednostronnych decyzji polityka.
- Brak podstaw w prawie USA: Profesor Jason Chuah z City, University of London zaznacza, że sam dekret prezydencki czy wypowiedź medialna nie są wystarczające do włączenia nowych ziem w strukturę Stanów Zjednoczonych.
- Złamanie zasad ONZ: Samowolna aneksja narusza Kartę Narodów Zjednoczonych. Legalne przekazanie obszaru może nastąpić wyłącznie poprzez cesję lub porozumienie stron.
- Faktyczna kontrola to nie własność: Sam fakt stacjonowania sił zbrojnych i prowadzenia blokady nie gwarantuje tytułu prawnego do obcego terenu.
Profesor Simon Baughen z Swansea University uważa scenariusz dobrowolnego oddania akwenu przez władze w Teheranie za całkowicie nierealny. Analityk dodał, że ewentualne próby narzucenia opłat dla statków również naruszałyby postanowienia Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza z 1982 roku.
Stanowcza riposta ze strony Teheranu
Na deklaracje amerykańskiego przywódcy natychmiast zareagowały władze w Teheranie. Zastępca szefa irańskiego MSZ, Kazem Gharibabadi, zdecydowanie odrzucił roszczenia Waszyngtonu, przypominając o suwerenności swojego kraju oraz zasadach swobody żeglugi.
Irański dyplomata podkreślił, że cieśniny Ormuz „nie można przejąć za pomocą tweeta, lotniskowca, wydania rozkazu ani przemówienia wyborczego”.
Grafika w sieci i wcześniejsze pomysły Trumpa
Całe zamieszanie rozpoczęło się od opublikowania przez Donalda Trumpa w serwisie Truth Social grafiki, na której opisał ten kluczowy punkt na mapie świata jako nowe terytorium USA. Polityk powiązał tę deklarację z działaniami przeciwko Iranowi, a w rozmowach z dziennikarzami w Gabinecie Owalnym twierdził, że amerykańska armia sprawuje pełną kontrolę nad akwenem dzięki blokadzie morskiej.
To nie pierwszy raz, kiedy polityk zgłasza pomysły dotyczące rozszerzenia granic państwa. W przeszłości w podobny sposób wypowiadał się na temat ewentualnego przejęcia Grenlandii czy uczynienia z Kanady 51. stanu. Do tej pory wszelkie tego typu zapowiedzi kończyły się wyłącznie na deklaracjach słownych.