Odwet za stanowisko w sprawie wojny w Europie
Analitycy polityczni nie mają wątpliwości, że najnowsze pociągnięcia Moskwy na Dalekim Wschodzie mają drugie dno. Manifestacyjna obecność rosyjskich władz w tym regionie to bezpośrednia riposta za jednoznaczną postawę Japonii, która aktywnie wspiera zaatakowaną Ukrainę. Kreml postanowił celowo podnieść temperaturę sporu, wysyłając sygnał ostrzegawczy pod adresem władz w Tokio.
Pierwsza taka wizyta na wyspie Iturup
Zapalnikiem dla nowej fali napięć stał się osobiście złożony pobyt Władimira Putina na wyspie Iturup. To wydarzenie bez precedensu spotkało się z natychmiastowym i zdecydowanym sprzeciwem ze strony japońskiego rządu.
Szefowa władz wykonawczych w Tokio, Sanae Takaichi, jednoznacznie odniosła się do sprawy w swoim wpisie internetowym. Oświadczyła, że działania te są „absolutnie nie do przyjęcia”, akcentując przy tym, iż stanowisko jej kraju w kwestii praw do tego terytorium pozostaje twarde i niezmienne.
Dwustronna wymiana ciosów dyplomatycznych
Stanowisko rosyjskiego resortu dyplomacji było równie nieprzejednane – Moskwa ponownie ogłosiła archipelag za niezbywalny element własnego terytorium. Sytuacja przełożyła się na szybką eskalację na szczeblu ambasadorów:
- Japońskie MSZ wezwało przedstawiciela dyplomatycznego Rosji, składając formalny protest.
- Strona rosyjska zareagowała symetrycznie, wzywając na rozmowę szefa japońskiej placówki.
Trwający od dziesięcioleci spór o cztery wyspy – określane w Rosji jako Południowe Kuryle, zaś w Japonii jako Terytoria Północne – wszedł w ten sposób w kolejną fazę ostrych napięć.