Zjawisko rosnącej niechęci oraz doniesienia o napaściach słownych i fizycznych kierowanych pod adresem obywateli Ukrainy stają się coraz poważniejszym problemem w kraju. Na ten niebezpieczny trend zwróciła uwagę Monika Olejnik, wyrażając głęboki niepokój związany z pogarszaniem się nastrojów społecznych.
Polityczna gra i podsycanie podziałów
Publicystka znana z programu „Kropka nad i” w TVN bezkompromisowo ocenia postawę polskiej sceny politycznej. Zdaniem dziennikarki odpowiedzialność za psujące się relacje ponoszą przedstawiciele obozu rządzącego, jak i opozycji.
Wśród głównych zarzutów wobec polityków wymienia się:
- celowe żerowanie na społecznych lękach dla własnych korzyści,
- kreowanie Przekazów budujących podziały zamiast promowania postaw humanitarnych,
- wykorzystywanie uprzedzeń obywateli w bieżących rozgrywkach.
Wykorzystywanie strachu obywateli do bieżącej walki politycznej wymaga stanowczego sprzeciwu.
Zwrot w postawach: od empatii do niechęci
Obecny wzrost wrogości drastycznie odbiega od postawy, jaką społeczeństwo zaprezentowało bezpośrednio po wybuchu walk za wschodnią granicą. Wówczas bezinteresowność i ogromna solidarność Polaków stanowiły wzór doceniany na całym świecie.
Z biegiem czasu ten początkowy entuzjazm zaczął jednak wygasać, ustępując miejsca obojętności oraz uprzedzeniom. Olejnik akcentuje, że w przestrzeni publicznej została przekroczona niebezpieczna granica, za którą kryje się już bezpośrednia agresja.
Potrzeba pilnej przeciwdziałania hejtowi
Dziennikarka od lat włącza się w akcje zwalczające mowę nienawiści. W jej ocenie brak zdecydowanej reakcji ze strony społeczeństwa na rosnącą falę wrogości może wkrótce doprowadzić do kolejnych tragicznych w skutkach zdarzeń.