Konflikty międzynarodowe

Krytyka z Berlina: Czy polityka historyczna Kijowa oddala go od Europy?

Publicysta „Die Welt” Thomas Schmid wytyka ukraińskim władzom brak wrażliwości w kwestii zbrodni na Wołyniu. Zdaniem dziennikarza, gloryfikacja UPA staje się barierą w relacjach z Polską i może utrudnić integrację Ukrainy z Zachodem.
Krytyka z Berlina: Czy polityka historyczna Kijowa oddala go od Europy?

Wartości europejskie a kult UPA

Dążenie Ukrainy do struktur zachodnich wymaga nie tylko reform politycznych, ale także rozliczenia z trudną przeszłością. Thomas Schmid, znany publicysta dziennika „Die Welt”, sugeruje, że obecna postawa Kijowa stoi w sprzeczności z fundamentami, na których opiera się zjednoczona Europa. Głównym punktem krytyki jest sposób, w jaki ukraińskie władze podchodzą do dziedzictwa formacji nacjonalistycznych.

Ukrainie, w jej nowej pewności siebie, brak jest wrażliwości pozwalającej uwzględnić zastrzeżenia, zranienia i odczucia zachodnich sąsiadów

Dziennikarz ocenia, że honorowanie organizacji odpowiedzialnych za tragiczne wydarzenia historyczne jest wyrazem pewnego rodzaju politycznej ślepoty, która rzuca cień na wizerunek prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

Cień Wołynia nad relacjami z Polską

Fundamentem obecnego sporu pozostaje brak porozumienia w kwestii rzezi wołyńskiej. Schmid przypomina niemieckim czytelnikom o skali okrucieństwa z 1943 roku, kiedy to ukraińscy nacjonaliści doprowadzili do śmierci około 100 tysięcy Polaków. Najtragiczniejszym symbolem tych wydarzeń pozostaje tzw. krwawa niedziela z 11 lipca.

  • Ataki były precyzyjnie wymierzone w ludność cywilną, w tym kobiety i dzieci do siódmego pokolenia wstecz.
  • Działania objęły jednocześnie wiele powiatów, w tym horochowski, włodzimierski oraz kowelski.
  • Przewaga militarna oddziałów UPA, wspieranych przez część cywilów, uniemożliwiała skuteczną obronę polskim placówkom.

Publicysta zauważa, że ofiary szukające ratunku w miastach często trafiały w ręce niemieckie, co dodatkowo potęgowało rozmiar narodowej tragedii.

Od wielkiej pomocy do dyplomatycznego chłodu

Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że Polska stała się kluczowym sojusznikiem Ukrainy po rosyjskiej inwazji w 2022 roku. Mimo ogromnego wsparcia, kwestie historyczne doprowadziły do wyraźnego ochłodzenia stosunków. Według publicysty „Die Welt”, zamiast szukać kompromisu, strona ukraińska w ostatnim czasie doprowadziła do eskalacji napięć, co wywołało reakcję nawet w Parlamencie Europejskim.

Brak empatii wobec polskich ofiar i koncentrowanie się wyłącznie na współczesnej roli ofiary agresji może stać się dla Kijowa poważną przeszkodą. W kontekście aspiracji do Unii Europejskiej, ignorowanie głosów płynących z Warszawy jest strategią ryzykowną, która może znacząco spowolnić proces pełnej integracji z Zachodem.