Polityka

Kontrowersje wokół leczenia VIP-ów. Posłanka KO pod lupą po wizycie w Żywcu

Czy politycy mogą liczyć na specjalne traktowanie w publicznych szpitalach? Sprawa Małgorzaty Pępek z KO, która wykonała badanie w kilka tygodni zamiast dwóch lat, wywołała dyskusję o etyce i przywilejach władzy.
Kontrowersje wokół leczenia VIP-ów. Posłanka KO pod lupą po wizycie w Żywcu

Publiczna służba zdrowia kojarzy się Polakom głównie z wielomiesięcznym oczekiwaniem. Jednak przypadek parlamentarzystki z Żywca sugeruje, że niektórzy mogą liczyć na znacznie szybszą ścieżkę diagnostyczną, co stawia pod znakiem zapytania równość pacjentów wobec systemu.

Dwuletnia kolejka skrócona do kilku tygodni

W lutym zeszłego roku Małgorzata Pępek, posłanka Koalicji Obywatelskiej, skorzystała ze specjalistycznej diagnostyki w żywieckiej placówce. Choć inni pacjenci muszą czekać na taki termin od 18 do 24 miesięcy, parlamentarzystka została przyjęta niemal natychmiast po zgłoszeniu. Śledztwo dziennikarskie wykazało, że nie istniały nagłe wskazania medyczne, które dawałyby jej pierwszeństwo w ramach publicznego systemu ubezpieczeń.

Szpital żąda pieniędzy za wykonaną usługę

Dyrekcja placówki w Żywcu nie przeszła obok sprawy obojętnie. Po przeprowadzeniu wewnętrznej kontroli uznano, że tryb przyjęcia posłanki był niewłaściwy. W efekcie szpital wystosował do Małgorzaty Pępek wezwanie do zapłaty. Placówka stoi na stanowisku, że badanie nie powinno zostać sfinansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, skoro odbyło się z naruszeniem standardowej listy oczekujących.

Linia obrony: „To tylko wolny termin”

Sama zainteresowana odpiera zarzuty, twierdząc, że padła ofiarą nagonki. W medialnych wypowiedziach tłumaczy, że o pomoc w zapisie poprosiła znajomą z personelu, ale nie oczekiwała szczególnego traktowania. Według wersji posłanki, otrzymała ona telefon o zwolnionym miejscu po innym pacjencie.

blockquote>Poprosiłam, żeby mnie wpisano do kolejki. Przyszłam więc na badanie i je zrobiłam. Nikogo nie chciałam urazić – przekonuje parlamentarzystka.

Pępek dodaje również, że gdyby wiedziała o kontrowersjach, wybrałaby prywatną wizytę. Jednocześnie skrytykowała dyrekcję za wyciąganie konsekwencji wobec pracowników rejestracji, którzy brali udział w jej zapisaniu na listę.

Problem systemowy czy jednostkowy incydent?

Sprawa z Żywca nie jest odosobniona. W debacie publicznej coraz częściej pojawiają się wątki dotyczące uprzywilejowania polityków. Podobne emocje wzbudziły niedawne doniesienia z Warszawy, gdzie w jednym ze szpitali miał funkcjonować specjalny sektor dla ważnych osobistości i ich rodzin. Takie sytuacje budują poczucie niesprawiedliwości wśród pacjentów, którzy od lat zmagają się z niedostatkami polskiej medycyny.

  • Brak medycznych przesłanek do przyspieszenia wizyty posłanki.
  • Szpital domaga się zwrotu kosztów za badanie wykonane poza kolejnością.
  • Sprawa wpisuje się w szerszy kontekst doniesień o „salonikach VIP” w służbie zdrowia.
Źródło: Masio.pl