Rozłam w warszawskiej koalicji
Choć Rafał Trzaskowski może liczyć na stabilną większość w Radzie Miasta, nad jego wizerunkiem pojawiły się ciemne chmury. Nowa Lewica, dotychczasowy partner, postanowiła jednoznacznie odciąć się od działań prezydenta stolicy. Kością niezgody stał się sposób zarządzania miastem, który doprowadził do bulwersujących nieprawidłowości w jednej z kluczowych placówek medycznych.
Skandal w Szpitalu Południowym zapalnikiem konfliktu
Bezpośrednią przyczyną buntu Lewicy są ustalenia dotyczące Szpitala Południowego. Sprawa rzuca cień na standardy panujące w warszawskim samorządzie. Głównym bohaterem kontrowersji stał się Dawid Kacprzyk, były już radny Koalicji Obywatelskiej, który łączył mandat z lukratywnym stanowiskiem w szpitalu.
Lista zarzutów, które wyciekły do mediów, jest długa i obejmuje:
- planowane zarobki sięgające 1,6 mln złotych rocznie;
- pełnienie funkcji kierowniczej bez posiadania wymaganej specjalizacji;
- nieprawdopodobne grafiki pracy sugerujące dyżury trwające wiele dni z rzędu;
- istnienie specjalnego saloniku VIP dla polityków partii rządzącej miastem.
Symboliczny gest o dużym znaczeniu
Podczas wewnętrznego głosowania warszawskich struktur Nowej Lewicy, aż 21 członków zarządu opowiedziało się przeciwko udzieleniu prezydentowi absolutorium. Anna Maria Żukowska, liderka stołecznej Lewicy, otwarcie krytykuje system kontroli w Ratuszu, sugerując, że kontrola wewnątrzpartyjna nie może być skuteczna.
„Problem polega na tym, że on nie miał wiedzy o nieprawidłowościach w podległym miastu szpitalu, bo nadzór w tym mieście jest iluzoryczny, skoro działacze KO nadzorują innych działaczy KO”
Mimo że sprzeciw ośmiu radnych Lewicy nie zablokuje absolutorium (Koalicja Obywatelska posiada 37 głosów, co daje jej bezpieczną przewagę nad opozycyjnym PiS i zbuntowanym koalicjantem), jest to sygnał o głębokim pęknięciu wewnątrz układu rządzącego Warszawą.
Reakcja prezydenta i prokuratura w tle
Rafał Trzaskowski odpiera ataki, przekonując, że podjął zdecydowane kroki po ujawnieniu afery. Władze szpitala zostały odwołane, a sprawa trafiła do organów ścigania. Prezydent tłumaczył również, że wcześniejsze, nieoficjalne sygnały o problemach nie zostały potwierdzone drogą formalną. Sam radny Kacprzyk zrezygnował z funkcji i mandatu, jednak dla opinii publicznej sprawa pozostaje otwartą raną, która rzutuje na ocenę całej kadencji.